KOSMETYCZNE PODSUMOWANIE DWA TYSIĄCE SZESNASTEGO

Witajcie w Nowym 2017 roku!

Zeszły rok obfitował w zmiany i nowości kosmetyczne. Zmieniłam większość swoich kosmetyków kolorowych i pielęgnacyjnych, a to za sprawą tego, że zainteresowałam się tematem kosmetyków cruelty free czyli nie testowanych na zwierzętach.

Jakie kosmetyki uważam za najlepsze w 2016?



Jeżeli chodzi o kolorówkę to odkryciem na nowo jest firma Essence. Używałam wielu ich produktów na przestrzeni lat, ale teraz świadomie wróciłam do tej firmy, która jest cruelty free i ma rewelacyjne produkty.

Pierwszym z nich jest podkład, który odkryłam dopiero w grudniu, ale jest to produkt o którym koniecznie chcę wspomnieć, bo jest warty uwagi. Podkład camouflage 2 in 1. Mój odcień to 10 ivory beige. Fantastyczny podkład, bardzo dobrze kryje, długo się utrzymuje na skórze i nie ciemnieje na twarzy.


Kolejny produkt z Essence to pomadka z serii sheer&shine. Kolor który od października gościł na moich ustach to 12 candy love. Ostatnio kupiłam drugą pomadkę z tej serii w kolorze 13 like a princess. Pomadki całkiem długo utrzymują się na ustach, mają piękne kolory i nie wysuszają ust.



Nadal w temacie Essence i produktów do ust jest płynna pomadka matt matt matt, jego nazwa to matowy błyszczyk, co według mnie jest dziwnym określeniem, błysk wyklucza mat i odwrotnie. Pomadka w płynie jest to dużo lepsze określenie. Jedyny kolor który posiadam to 04 ready set impress. Faktycznie bardzo imponuje (ang. to impress – imponować), szczególnie trwałością. Pomadka na ustach jest niezniszczalna, nawet po posiłku i wypiciu kilku herbat kolor nadal utrzymuje się na ustach.  Aplikacja pomadki jest bardzo przyjemna, ze względu na konsystencję produktu. Chciałabym kupić inne kolory z tej serii, ale niestety nigdzie nie mogę ich znaleźć.



Kolejną firmą cruelty free jest Catrice. Ogólnie mają bardzo dobre produkty, ale jeden w szczególności mi się spodobał, mianowicie korektor w płynie camouflage. Mam w odcieniu 010 porcelain. To świetny korektor, bardzo dobrze kryje, nie waży się i idealnie wtapia się w skórę.



Ulubione akcesoria do makijażu to pędzle Ecotools i Essence. Mimo pozorom pędzle Essence są bardzo dobre, miękkie, przyjemne w użyciu i mimo częstego mycia włosie z nich nie wypada.



Jeżeli chodzi o kosmetyki pielęgnacyjne to króluje Ziaja, polska firma dobrze wszystkim znana i co więcej cruelty free.



Moim ulubionym sposobem na demakijaż jest użycie mleczka do demakijażu, kosmetyku który jest mało doceniany, ale potrafi wiele. Jest to tłusty kosmetyk, który idealnie rozpuści podkład, szczególnie bardziej kryjący. Użyłam mleczka oliwkowego, z serii de-makijaż i aktualnie używam z serii kozie mleko. Każde z nich jest bardzo dobre i świetnie oczyszcza skórę z makijażu.


Kolejnym produktem z Ziaji, który ciągle kupuję i ciągle zużywam to płyn dwufazowy do demakijażu. To mój produkt wszech czasów! Absolutny ulubieniec. Fantastycznie radzi sobie z eyelinerem, cieniami i tuszem, nie podrażnia oczu i nie wysusza delikatnej skóry wokół oczu.



Nadal będąc w temacie pielęgnacji i Ziaji  krem do rąk z serii med.,  kuracja ultra nawilżająca z mocznikiem 10%.  Krem idealny! Bardzo dobrze nawilża, regeneruje skórę, jest gładka i przyjemna w dotyku. Szybko się wchłania i nawet po myciu rąk czuć nawilżenie na skórze. Jestem nim zachwycona. Sprawdzi się nie tylko zimą, kiedy narażamy dłonie na zmiany temperatur, ale również na co dzień, jako bardzo mocno nawilżający krem.



I już ostatni produkt z Ziaji to pasta do głębokiego oczyszczania twarzy z serii oczyszczanie liście manuka. To nic innego, jak peeling o dosyć gęstej konsystencji. Bardzo dobrze złuszcza warstwę rogową naskórka, delikatne ściąga skórę i ją rozjaśnia. To już kolejne opakowanie.


Uwielbiam hybrydy. Odkąd pierwszy raz miałam zrobione w szkole, uzależniłam się i nie potrafię sobie wyobrazić malowania paznokci zwykłym lakierem. Ulubioną firmą hybryd jest Semilac. A najczęściej noszonymi przeze mnie kolorami w 2016 były:
123 Szeherezada, 134 Red carpet, 003 sweet pink, 066 Glossy Cranberry, 162 Creamy Cookie oraz 032 Biscuit. Bardzo kobiece i eleganckie kolory.



Rzecz która mnie zachwyciła to szczotka do włosów Tangle Angel, która zdetronizowała mojego ulubieńca Tangle teezera. Jest wygodniejsza dzięki rączce oraz mam wrażenie, że delikatniej rozczesuje moje włosy niż TT.



Produkty o których napisałam to najlepsi z najlepszych. Uwielbiam tak naprawdę wszystkie kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne które posiadam, ale starałam się wybrać te najlepsze ;)

Jakie są Wasze ulubione kosmetyki dwa tysiące szesnastego? Znacie któryś z tych produktów?

Marta


Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger