KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO: ,,MAKE PHOTOGRAPHY EASIER" RECENZJA KSIĄŻKI KATARZYNY TUSK

KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO: ,,MAKE PHOTOGRAPHY EASIER" RECENZJA KSIĄŻKI KATARZYNY TUSK

,,Make photography easier" to druga książka Katarzyny Tusk. Tym razem o fotografii. Czy jest to przydatna książka czy raczej obowiązkowa pozycja tylko dla fanek Kasi Tusk?


Książka to zbiór porad Kasi. Jednak nie jest to typowy poradnik o fotografii, gdzie jesteśmy zasypani technicznymi pojęciami. Autorka udowadnia i przekonuje nas, że aby robić dobre zdjęcia, nie potrzebujemy całego arsenału drogiego i profesjonalnego sprzętu. Nawet zdjęcia robione telefonem, przy zachowaniu podstawowych zasad fotografii, mogą być bardzo udane i piękne.

Autorka opisuje w książce szereg porad dotyczących światła (ale bez technicznego bełkotu), kompozycji, tle i o tym, jak dobrze wyglądać na zdjęciach.

   
Udowadnia, że najlepsze fotografie są robione tu i teraz. Czasem nie wystudiowane pozy i zdjęcie zrobione znienacka pokazuje dużo więcej emocji przez co jest po prostu piękniejsze.

W książce jest oczywiście bardzo dużo zdjęć, każde z nich jest podpisane. Wiele z nich jest wykonane telefonem. 

   
,,Make photography easier" czyli ułatwić fotografowie. Dzięki poradom autorki będziemy w stanie ułatwić sobie robienie zdjęć oraz sprawić, że nasze zdjęcia będą coraz lepsze.

Macie tę książkę? Czytałyście? Jakie są Wasze spostrzeżenia?

Marta


NIEKOSMETYCZNE PODSUMOWANIE DWA TYSIĄCE SIEDEMNASTEGO

NIEKOSMETYCZNE PODSUMOWANIE DWA TYSIĄCE SIEDEMNASTEGO

Przyszedł czas na niekosmetyczne podsumowanie 2017 roku, a w nim ulubione aplikacje na telefon, pomocne narzędzia online i moje ulubione miejsce w domu.

 
Ulubione aplikacje i narzędzia online

*Duolingo to aplikacja do nauki języków. Nigdy nie sądziłam, że dzięki aplikacji na telefon można się nauczyć języka obcego. Grafika aplikacji jest przyjemna dla oka, nauka jest przez to po prostu fajniejsza. W języku polskim można uczyć się niestety tylko języka angielskiego, ale jeżeli chcecie sobie utrudnić zadanie to możecie uczyć się innych języków, w języku angielskim. Wszystkie polecenia mamy wtedy po angielsku, wtedy myślimy w dwóch językach, ale nie po polsku.
Codziennie używam tej aplikacji do nauki języka angielskiego, francuskiego i hiszpańskiego.
Aplikacja jest bezpłatna, dostępna na Android, iOS, a także w formie strony online

*Spotify jest aplikacją do słuchania muzyki. W wersji bezpłatnej co kilka utworów jest reklama, głównie reklama wersji Premium, ale mnie to kompletnie nie przeszkadza. Bardzo podoba mi się, że mamy podział na gatunki i nastroje, możemy wybrać playlistę według humoru czy potrzeb. Kiedy muszę napisać pracę do szkoły lub napisać posta na bloga, wtedy chcę się maksymalnie skoncentrować to włączam playlistę Deep Focus. Plusem Spotify jest również to, że możemy zapisywać w serwisie ulubione utwory i tworzyć własne playlisty, obserwować wykonawców czy playlisty. Dzięki aplikacji odkryłam bardzo dużo, wcześniej nieznanych mi wykonawców.
Aplikacja jest bezpłatna, dostępna na Android, iOS, a także możemy ściągnąć ją i zainstalować na naszym komputerze, link TUTAJ

*MarinaraTimer to timer, dzięki któremu możemy odliczać czas w technice Pomodoro. Technika Pomodoro jest moim ogromnym odkryciem zeszłego roku i żałuję, że nie znałam jej wcześniej. To bardzo skuteczna metoda zarządzania czasem. W skrócie ustawiamy minutnik na 25 minut, podczas których skupiamy się na wykonaniu określonego zadania, następnie jest 5 minutowa przerwa i znowu 25 minut skupienia. Po 4 Pomodoro (czyli bloku 4*25 minut) jest dłuższa przerwa 20-30 minut. Czasem wydawało mi się, ze napisanie czegoś zajmie mi bardzo długo, nawet pół dnia, a wystarczyło jedno Pomodoro. Teraz Pomodoro to dla mnie jak jednostka czasu :) Zapewne są aplikacje do odmierzania czasu lub możecie po prostu ustawić zwykły minutnik wbudowany w telefon i zaznaczać gdzieś na kartce ile 25 minutowych bloków już było. Natomiast ja korzystam ze strony marinaratimer, gdzie są 3 opcje minutnika. Kuchenny, inny (taki, który sami chcemy dostosować) oraz właśnie Pomodor, który sam liczy jednostki Pomodoro i przerwy. Link do strony jest TUTAJ


*Canva to niezwykle przydatne narzędzie do tworzenia własnych grafik, zaproszeń czy wizytówek. Canvę odkryłam dzięki Pauli z bloga One Little Smile. To właśnie tu projektuję wkłady do mojego organizera, które są dostosowane do moich potrzeb. Aplikacja (program?) jest bezpłatna i całkiem sporo grafik również, jednak dużo grafik czy jakieś dodatkowe opcje są płatne. Mimo wszystko to bardzo przydatna strona do tworzenia ładnych grafik.
Link do strony jest TUTAJ

*Meditation & Relaxation to aplikacja do medytacji. Najczęściej korzystam z programu Sleep, który ma nam ułatwić zasypianie. Mamy kilka programów: Body Scan, Forgiveness, Concentration, Sleep, SOS Calm, Love Yourself&Others oraz Minimal Guidance. Każdy rodzaj ma 3 długości czasu do wyboru: 7, 14 i 21 minut. Aplikacja jest w języku angielskim. Dostępna na Android.
Na pewno jakieś podobne aplikacje są dostępne na iOS, np. Calm

Ulubione miejsce w domu

No dobra, jedno z ulubionych miejsc, zaraz po łóżku i kanapie, gdzie uwielbiam czytać książki w towarzystwie naszej szarej wredoty, jest moje biurko. Więcej pisałam o nim w TYM poście. W końcu mam swoje miejsce dowodzenia, które uwielbiam i zmieściło się w naszym mikroskopijnym mieszkaniu.


Moim ulubionym i bardzo przydatnym narzędziem od połowy 2017 roku jest mój komputer Lenovo All In One. Nie muszę się bać, że zaleję płytę główną, ponieważ jest schowana w monitor. Na początku bałam się, że komputer będzie wolny, bo przecież to taki trochę laptop tylko wszystkie części ma wbudowane nie pod klawiaturą, a w tył monitora. Póki co moje obawy są bezpodstawne, komputer działa bez zarzutów. Ma dwie karty graficzne i jest przeznaczony do gier (cokolwiek to znaczy) :)

Organizacja czasu

Niezwykle przydatną rzeczą w organizacji czasu jest Filofax Patent Compact Organiser w kolorze Fluoro Pink. Więcej o nim i o wkładach, które zaprojektowałam do niego w Canvie napiszę w planowanym poście o mojej organizacji czasu.

filofax-patent-compact-organiser-fluoro-pink



Korzystacie ze Spotify? Znacie Canvę?

Marta

KOSMETYCZNE PODSUMOWANIE DWA TYSIĄCE SIEDEMNASTEGO

KOSMETYCZNE PODSUMOWANIE DWA TYSIĄCE SIEDEMNASTEGO

W nowym 2018 roku życzę Wam i sobie spełnienia marzeń, realizacji postanowień noworocznych, dużo siły, cierpliwości i samych sukcesów.

Czas na kosmetyczne podsumowanie 2017 roku. Pokażę Wam moje ulubione kosmetyki kolorowe, pielęgnacyjne oraz najczęściej używane kolory lakierów hybrydowych.


ulubione-kosmetyki-kolorowe


Kosmetyki kolorowe
Przez większość roku używałam podkładu Catrice HD Liquid Coverage w odcieniu 010 light beige, który ma bardzo dobre krycie oraz sprawia, że skóra wygląda na gładką i rozświetloną. Od jakiegoś czasu używam go w połączeniu z podkładem Wet’n’wild Photofocus w odcieniu nude ivory, który mogłabym porównać do podkładu Revlon Colorstay. Jest matujący i bardzo dobrze kryjący. W duecie, te podkłady dają idealne połączenie świetnego krycia, delikatnego wygładzenia i rozświetlenia cery.

Jednym z najlepszych, o ile nie najlepszym korektorem, jakiego kiedykolwiek używałam jest korektor Catrice Liquid Camouflage w kolorze 005 light natural. Ma bardzo dobre krycie, które można łatwo budować. Idealnie sprawdza się również do skóry wokół oczu, która jest bardzo cienka i delikatna. Ma dobrą konsystencję, nie jest zbyt lejący, ani zbyt gęsty, ani tępy. Bardzo dobrze kryje również niedoskonałości skóry i przebarwienia. 

catrice-liquid-coverage-podkład-korektor-liquid-camouflage-wet'n'wild-photofocus
 
Moim ulubionym pudrem od wielu miesięcy jest puder Catrice Prime and Fine matujący i wodoodporny w kolorze 010 translucent. Jest transparentny, więc nie daje koloru, bardzo dobrze wyrównuje koloryt skóry. Dosyć długo utrzymuje się na twarzy i bardzo ładnie wygląda szczególnie w połączeniu z podkładami Catrice i Wet’n’Wild.

Kolejnym ulubionym kosmetykiem z Catrice jest paleta do konturowania Prime and Fine w kolorze 010 ashy radiance. Matowy bronzer w chłodnym odcieniu jest idealny do konturowania, bardzo dobrze się rozciera nie robiąc plam. Rozświetlacz ma satynowe wykończenie i daje dosyć delikatne wykończenie.

Rozświetlacz Catrice Mineral Glow w odcieniu 010 light infusion daje mocniejszy efekt niż rozświetlacz z paletki i kiedy robię makijaż sięgam właśnie po niego. Rozświetlacz ma bardzo drobno zmielone drobinki brokatu, które przepięknie odbijając światło.

catrice-prime-and-fine-paleta-do-konturowania-puder-rozświetlacz


Cienie do powiek Essence My Must Haves to jedyne cienie, które używałam. Są całkiem nieźle napigmentowane, łatwo się z nimi pracuje i całkiem długo utrzymują się na powiekach, nawet bez bazy.
Więcej o tych cieniach, możecie przeczytać TUTAJ.

essence-my-must-haves-cienie

Pomadka, która gościła na moich ustach prawie codziennie to Wet’n’Wild w kolorze Will You Be With Me?. Ma kryjący, jasnoróżowy kolor, długo utrzymuje się na ustach, nie roluje się i nie wysusza, ani nie ściąga ust. Mam ją zawsze przy sobie w torebce.

wet'n'wild-pomadka-will-you-be-with-me
  
Kosmetyki pielęgnacyjne

Żel myjący, normalizujący Ziaja liście manuka to żel, który używam codziennie po demakijażu twarzy. Oczyszcza skórę, ale jej nie podrażnia. Daje uczucie świeżości i sprawia, że skóra jest gładka i bardzo dobrze oczyszczona. Opakowanie ma pompkę, dzięki czemu używanie produktu jest bardzo wygodne.

ziaja-żel-myjący-liście-manuka

Krem do depilacji Isana Sensitiv to najlepszy krem do depilacji. Konsystencja jest w sam raz, nie jest lejąca ani rzadka, nie spływa. Bardzo dobrze rozpuszcza włoski i skóra po jego użyciu jest przyjemnie gładka. Nie ma nawet intensywnego zapachu, tak charakterystycznego dla większości kremów do depilacji.

Olejek pod prysznic Isana to idealny produkt do czyszczenia pędzli i gąbek do podkładu. Wspaniale rozpuszcza podkład, włosie pędzli jest bardzo gładkie, przyjemne i ładnie pachnie. Jest również świetny pod prysznic, nie wysusza , sprawia, że skóra po kąpieli jest gładka i przyjemna w dotyku. 

isana-olejek-pod-prysznic-krem-do-depilacji
 
Aktualnie używam szampon do włosów Ziaja do włosów farbowanych słonecznikowy, a wcześniej używałam lawendowy. To niepozorne szampony za niecałe dziesięć złotych, świetnie myją i oczyszczają włosy. Są również bardzo wydaje i przyjemnie pachną.

Mniej więcej w połowie roku zostałam stuprocentową blondynką, dlatego aby utrzymać popielaty kolor blondu używam fioletowego szamponu. Wcześniej używałam fioletowego szamponu z Joanny, natomiast teraz używam również z firmy Joanna, ale wersję profesjonalną, szampon rewitalizujący kolor Joanna Professional. Szampon jest bardziej intensywny, niż ta wersja zwykła, ma wygodne opakowanie z pompką oraz pachnie porzeczką. Używam go jednak nie jako szampon, ale więcej o tym niedługo, za jakiś czas planuję wpis o pielęgnacji moich włosów i tam więcej opiszę o tym jak stosuję ten szampon.

Olejek do włosów Isana Intensiv to najlepsze odkrycie włosowe w 2017 roku. Olejek ten chroni włosy przed wysoką temperaturą, ułatwia rozczesywanie, sprawia, że włosy są miękkie, gładkie i przyjemne w dotyku i co ważne nie obciąża ich. Ma też przepiękny zapach kwiatu migdałowca. Wystarczy niewielka ilość, więc jest bardzo wydajny. Można go również stosować na suche włosy, zapobiega to elektryzowaniu się włosów. 

ziaja-szampon-joanna-professional-fioletowy-szampon-isana-olejek-do-włosów
   
Lakiery hybrydowe
Najczęściej na moich paznokciach pojawiały się:

NeoNail:
*Barbie
*Perfect Rose
*Natural Beauty
*Princess Violet
*Sleeping Beauty
*Wedding Princess
*Perfect Milk
*Rosy Memory
*Champagne Kiss
*BoraBora

Semilac:
*Glossy Cranberry
*Szeherezada

neonail-semilac-hybrydy-lakiery-hybrydowe


A Wy, jakie produkty polubiłyście w 2017 roku? Znacie kosmetyki, które pokazałam? Jakie kolory hybryd najczęściej nosiłyście na paznokciach w minionym roku?

Marta




FIOLETOWA KSIĘŻNICZKA I ŚPIĄCA PIĘKNOŚĆ CZYLI NEONAIL PRINCESS VIOLET I SLEEPING BEAUTY NA PAZNOKCIACH

FIOLETOWA KSIĘŻNICZKA I ŚPIĄCA PIĘKNOŚĆ CZYLI NEONAIL PRINCESS VIOLET I SLEEPING BEAUTY NA PAZNOKCIACH

Lakier hybrydowy NeoNail w kolorze Princess Violet to moje odkrycie tego roku. To przepiękny różowo-fioletowy kolor, który w każdym świetle inaczej wygląda, przez co ciężko uchwycić jego cudowny odcień na zdjęciach.

Od kilku miesięcy kształt moich paznokci to bliżej nieokreślona ballerina, jednak od zawsze podobał mi się kształt migdała, dlatego postanowiłam na Sylwestra odrobinę zaszaleć i delikatnie przedłużyć paznokcie bazą NeoNail Base Extra. Używam tej bazy od dawna, ponieważ jest dużo mocniejsza od zwykłej oraz można nią budować paznokcie, a nawet je przedłużać. 


Chciałam również dodać odrobinę błysku paznokciom, dlatego wybrałam brokatowy lakier NeoNail Sleeping Beauty. To idealne rozwiązanie dla osób, które nie lubią bawić się brokatem i pyłkami, ale jednocześnie mieć pięknie błyszczące i iskrzące paznokcie.





Produkty użyte:
*NeoNailPrincess Violet - pomalowałam 3 warstwy koloru, mimo że kolor kryje już o 2 warstwach to chciałam mieć 100 % pewność, że nie będzie żadnych prześwitów
*NeoNailSleeping Beauty – pomalowałam 2 warstwy lakieru, aby brokat bardziej przykrył paznokieć i było więcej brokatu



A u Was jaki kolor gości na paznokciach?

Marta


MOJE KOSMETYKI KOLOROWE I ICH ORGANIZACJA

MOJE KOSMETYKI KOLOROWE I ICH ORGANIZACJA

Kiedyś nie wyobrażałam sobie, żeby nie mieć toaletki czyli komody, biurka wypchanego kosmetykami. To było za czasów, kiedy miałam otwartych trzynaście (!) balsamów do ciała. Ostatnio wspominałam, że kupiłam w Ikea podróżną kosmetyczkę i to właśnie w niej mam wszystkie kosmetyki kolorowe, oprócz sztucznych rzęs i kleju.


 Twarz
Podkład: Wet’n’wild Photofocus (mój najnowszy nabytek) Nude Ivory i Catrice HD liquid coverage 010 Light beige
Korektor: Catrice Liquid Camouflage 005 Light Natural


Puder: Catrice Prime & Fine 010 Translucent
Bronzer: Catrice Prime&Fine 010 Ashy Radiance
Róż: Wet’n’Wild Heather Silk
Rozświetlacz: Catrice Mineral Glow 010 Light Infusion


Brwi
Żel: Essence Eyebrow Gel 01 Brown


Oczy
Tusz: Catrice Glam&Doll False Lashes Mascara
Eyeliner: Essence Liquid Ink waterproof


Cienie: Essence My Must Haves
*18 black as a berry
*01 go goldie!
*08 peach-party!
*03 miss foxy roxy
*04 brownie’licious
*05 cotton candy
*05 T.G.I.F
*07 mauvie-time!
*19 steel the show



Kredki: Essence Extreme Lasting
*02 but first, espresso
*06 silky nude
*05 rockin’ taupe


Usta
Pomadka: Wet’n’Wild Will You Be With Me?


Błyszczyk: Essence xxxl shine 08 indie romance
Pomadka w płynie: Essence matt matt matt 03 girl of today


Konturówki: Essence Lipliner
*06 satin mauve
*14 femme fatale
*15 honey berry
*12 wish me a rose




To wszystkie kosmetyki kolorowe, które posiadam! A Wy macie toaletkę, czy Wasza kolekcja kolorówki jest raczej minimalistyczna?


Marta
KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO. GUILLAUME MUSSO ,,DZIEWCZYNA Z BROOKLYNU"

KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO. GUILLAUME MUSSO ,,DZIEWCZYNA Z BROOKLYNU"

,,Raphaël jest wziętym pisarzem. Od kilku miesięcy spotyka się z Anną, która pracuje jako stażystka na pogotowiu w paryskim szpitalu, gdzie oboje się poznali. Podczas romantycznej podróży na Lazurowe Wybrzeże Raphaël, którego męczy tajemniczość Anny, przypiera ją do muru pytaniami o jej przeszłość. Po burzliwej kłótni dziewczyna opuszcza ukochanego i wraca do Paryża. Raphaël jedzie za nią. Na miejscu okazuje się, że dziewczyna znikła….”



Guillaume Musso ma swój rozpoznawalny styl pisania, który uwielbiam zarówno ja jak i moja Mama.
Nie ma miejsca na cukierkowe romanse. Każdy bohater niesie za sobą bagaż przeszłości i doświadczeń, a czasem wręcz brutalnych przeżyć. Musso bardzo zgrabnie przeskakuje między wieloma zawiłymi wątkami, które tworzą spójną całość. Wspaniale potrafi budować napięcie u czytelnika, szczególnie poprzez niespodziewane zwroty akcji.

Kompletnie nie spodziewałam się takiej historii (i takiej przeszłości Anny) pomimo, że czytałam książki Musso nawet o tematyce wręcz fantastycznej. ,,Dziewczynę z Brooklynu” przeczytałam z zapartym tchem w trzy dni. Pomimo happy endu to dosyć mocna historia z morderstwami i nierozwiązanymi zagadkami sprzed lat.

To kolejna pozycja Musso, którą serdecznie Wam polecam. Będzie idealna na chłodne jesienne i zimowe wieczory.

Lubicie styl pisania Musso?




Marta
LISTOPAD 2017. PODSUMOWANIE MIESIĄCA ORAZ NOWA ORGANIZACJA BIŻUTERII I KOSMETYKÓW KOLOROWYCH

LISTOPAD 2017. PODSUMOWANIE MIESIĄCA ORAZ NOWA ORGANIZACJA BIŻUTERII I KOSMETYKÓW KOLOROWYCH

Listopad, jak i każdy miesiąc tego roku minął mi wręcz błyskawicznie. Już jutro zaczniemy ostatni miesiąc roku, za chwilę Święta, Sylwester i będzie nowy dwa tysiące osiemnasty rok.

Listopad od zawsze kojarzy mi się z zimną i deszczową jesienią. Pogoda nie zachęca do spacerów, a już po godzinie czternastej jest ciemno, dlatego jesień jest idealna do wieczorów z książka, ciepłą herbatą, kotem i pluszowym kocem.



W poprzednim poście, który możecie przeczytać TUTAJ, pisałam o celach i planach na tegoroczną jesień. Mimo, że jesień jeszcze się nie skończyła to chcę Wam opisać co mi się udało dokonać, a czego nie z moich jesiennych planów.

KOSMETYCZNIE
Nie wytrwałam w swoim postanowieniu i wróciłam do hybryd. Przez krótki czas stosowałam manicure japoński, ale jednak mam wrażenie, że pod hybrydą paznokcie są po prostu wzmocnione i przez to są chronione przed urazami mechanicznymi. Jednak, żeby nie było totalnej porażki, moje paznokcie trochę się zregenerowały i odpoczęły chwilę od hybryd, więc jakiś tam mały sukces jest.

ANGIELSKI
Lekcje w aplikacji z Duolingo są na plus, jednak nie idzie mi tak dobrze jakbym chciała i nie chodzi tu o moje umiejętności językowe, ale o brak systematyczności. Jest tydzień, kiedy codziennie ćwiczę angielski, francuski i hiszpański, a są tygodnie gdzie kompletnie sobie odpuszczam.
Jak magazyn do nauki angielskiego ,,Business English” był nieprzeczytany, tak nadal go nie ruszyłam, a widziałam już nowy numer w Empiku.

KSIĄŻKI
Obie książki o których wspomniałam w poprzednim poście oddałam nawet do nich nie zerkając, więc tutaj porażka na całej linii. Ale żeby nie było, że kompletnie nic nie czytam, to jestem w trakcie czytania czwartej części Harrego Pottera oraz ,,Dziewczyny z Brooklynu” autorstwa Guillaume Musso.


AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA
Ten punkt może lepiej pominę, bo nie ma o czym pisać. Wstyd!

DOM
Zrobiłam generalny porządek w szafie w sypialni. Mimo, że starałam się, aby wszystko było na swoim miejscu to rzeczy do paznokci (lakiery, lampa, cleaner itp.) sprawiały wrażenie, że zaraz wypadną z szafy, a jedna z półek pełniła rolę mojego magazynku, gdzie wrzucałam wszystko co popadnie, najczęściej były to starego paragony, ulotki itp.
Na początku listopada byłam w Gdańsku, gdzie spędziłam bardzo sympatyczny weekend. Obowiązkowym punktem każdej wycieczki do Gdańska jest oczywiście IKEA, gdzie kupiłam białe pudła do szafy, dzięki którym wszystko w szafie jest schowane i jest porządek.

Do końca jesieni mamy niecały miesiąc, ciekawe czy uda mi się zrealizować resztę postanowień, szczególnie punkt o aktywności fizycznej i książkach.

PODSUMOWANIE LISTOPADA

Zdrowie
W listopadzie bardzo zajęłam się swoim zdrowiem, byłam u trzech lekarzy, a na grudzień mam zaplanowaną dawno odkładaną wizytę u endokrynologa. Zrobiłam również morfologię. Warto nawet raz do roku zrobić taki mały przegląd organizmu. Kobietki, pamiętajcie o cytologii!

Ubrania
Zrobiłam generalny porządek w szafie, zainspirowana projektem D.O.M Aliny, a także zrobiłam bardzo udane zakupy w ciucholandzie, więcej możecie obejrzeć TUTAJ.Udało mi się kupić kilka bardzo ładnych bawełnianych swetrów, idealnych na jesień i zimę.


Organizacja
Od jakiegoś czasu poszukiwałam nowej szkatułki na biżuterię. Chciałam, żeby była mała, porządna, elegancka(?), nie z papieru i aby jej cena nie przekraczała stu złotych. W sklepach z wyposażeniem wnętrz, nie dość, że szkatułki były wielkie z milionem szufladek to ich cena przekraczała 150 złotych. W TK Maxx obok dużych szkatułek zauważyłam małą, szarą szkatułkę, która od razu przykuła moją uwagę. Jej koszt to niecałe 70 złotych.


Jakiś czas temu zmieniłam organizację kosmetyków kolorowych, chciałam mieć wszystko w jednym miejscu, nie tylko kosmetyki, ale również pędzle. Kupiłam na allegro szarą, turystyczną kosmetyczkę, która po niecałych dwóch tygodniach zaczęła się rozpadać, dlatego przy okazji zakupów w IKEA, kupiłam również podróżną kosmetyczkę. Ta jest dużo bardziej porządna, minęły dwa tygodnie i nie ma nawet śladu użytkowania. Wszystkie moje kosmetyki kolorowe i pędzle, które aktualnie używam są w jednym miejscu. Dodatkowo tę kosmetyczkę mam zawsze pod ręką, ponieważ trzymam ją na półce nad moim biurkiem.

Organizacja czasu
Odkąd dowiedziałam się co to bullet journal, marzyłam, aby mieć Filofax. Niestety ceny był kosmiczne (trzysta złotych za segregator?!). Natomiast w TK Maxx kupiłam nie dość, cena była niezbyt wygórowana (niecałe 90 złotych) to jeszcze planer jest w mega energetycznym różowo-koralowym kolorze. Aby się nie zniszczył trzymam go w kosmetyczce w różowo-biały wzór, którą również kupiłam w TK Maxx. Wkłady projektuję i drukuję sama. Mój planer to Filofax Patent Compact Organiser w kolorze fluoro pink.


Kosmetycznie
Moim odkryciem listopada jest krem oczyszczający do twarzy firmy Douglas Collection. Jest idealny do demakijażu, nawet oczu. W momencie aplikacji zamienia się w olejek, który świetnie rozpuszcza nawet tusz do rzęs czy mocno kryjący podkład. Można go stosować na kilka sposobów: do demakijażu, jako maskę nawilżająca oraz jako krem do twarzy.


Rozrywka
Bardzo promowanym ostatnio filmem są ,,Listy do M3”. W Internecie znajdziecie różne opinie ,,trójka lepsza od dwójki”, ,,trójka gorsza od dwójki”, natomiast ja go oglądałam jako oddzielny film. Uważam, że ,,Listy do M3” jest miły, ciepłym i sympatycznym filmem, idealnym na przedświąteczny czas i oczywiście z obowiązkowym happy endem.



Oglądałyście ,,Listy do M3”? Jakie są Wasze wrażenia?



xoxo Marta



Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger