MOJE KOSMETYKI KOLOROWE I ICH ORGANIZACJA

MOJE KOSMETYKI KOLOROWE I ICH ORGANIZACJA

Kiedyś nie wyobrażałam sobie, żeby nie mieć toaletki czyli komody, biurka wypchanego kosmetykami. To było za czasów, kiedy miałam otwartych trzynaście (!) balsamów do ciała. Ostatnio wspominałam, że kupiłam w Ikea podróżną kosmetyczkę i to właśnie w niej mam wszystkie kosmetyki kolorowe, oprócz sztucznych rzęs i kleju.


 Twarz
Podkład: Wet’n’wild Photofocus (mój najnowszy nabytek) Nude Ivory i Catrice HD liquid coverage 010 Light beige
Korektor: Catrice Liquid Camouflage 005 Light Natural


Puder: Catrice Prime & Fine 010 Translucent
Bronzer: Catrice Prime&Fine 010 Ashy Radiance
Róż: Wet’n’Wild Heather Silk
Rozświetlacz: Catrice Mineral Glow 010 Light Infusion


Brwi
Żel: Essence Eyebrow Gel 01 Brown


Oczy
Tusz: Catrice Glam&Doll False Lashes Mascara
Eyeliner: Essence Liquid Ink waterproof


Cienie: Essence My Must Haves
*18 black as a berry
*01 go goldie!
*08 peach-party!
*03 miss foxy roxy
*04 brownie’licious
*05 cotton candy
*05 T.G.I.F
*07 mauvie-time!
*19 steel the show



Kredki: Essence Extreme Lasting
*02 but first, espresso
*06 silky nude
*05 rockin’ taupe


Usta
Pomadka: Wet’n’Wild Will You Be With Me?


Błyszczyk: Essence xxxl shine 08 indie romance
Pomadka w płynie: Essence matt matt matt 03 girl of today


Konturówki: Essence Lipliner
*06 satin mauve
*14 femme fatale
*15 honey berry
*12 wish me a rose




To wszystkie kosmetyki kolorowe, które posiadam! A Wy macie toaletkę, czy Wasza kolekcja kolorówki jest raczej minimalistyczna?


Marta
KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO. GUILLAUME MUSSO ,,DZIEWCZYNA Z BROOKLYNU"

KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO. GUILLAUME MUSSO ,,DZIEWCZYNA Z BROOKLYNU"

,,Raphaël jest wziętym pisarzem. Od kilku miesięcy spotyka się z Anną, która pracuje jako stażystka na pogotowiu w paryskim szpitalu, gdzie oboje się poznali. Podczas romantycznej podróży na Lazurowe Wybrzeże Raphaël, którego męczy tajemniczość Anny, przypiera ją do muru pytaniami o jej przeszłość. Po burzliwej kłótni dziewczyna opuszcza ukochanego i wraca do Paryża. Raphaël jedzie za nią. Na miejscu okazuje się, że dziewczyna znikła….”



Guillaume Musso ma swój rozpoznawalny styl pisania, który uwielbiam zarówno ja jak i moja Mama.
Nie ma miejsca na cukierkowe romanse. Każdy bohater niesie za sobą bagaż przeszłości i doświadczeń, a czasem wręcz brutalnych przeżyć. Musso bardzo zgrabnie przeskakuje między wieloma zawiłymi wątkami, które tworzą spójną całość. Wspaniale potrafi budować napięcie u czytelnika, szczególnie poprzez niespodziewane zwroty akcji.

Kompletnie nie spodziewałam się takiej historii (i takiej przeszłości Anny) pomimo, że czytałam książki Musso nawet o tematyce wręcz fantastycznej. ,,Dziewczynę z Brooklynu” przeczytałam z zapartym tchem w trzy dni. Pomimo happy endu to dosyć mocna historia z morderstwami i nierozwiązanymi zagadkami sprzed lat.

To kolejna pozycja Musso, którą serdecznie Wam polecam. Będzie idealna na chłodne jesienne i zimowe wieczory.

Lubicie styl pisania Musso?




Marta
LISTOPAD 2017. PODSUMOWANIE MIESIĄCA ORAZ NOWA ORGANIZACJA BIŻUTERII I KOSMETYKÓW KOLOROWYCH

LISTOPAD 2017. PODSUMOWANIE MIESIĄCA ORAZ NOWA ORGANIZACJA BIŻUTERII I KOSMETYKÓW KOLOROWYCH

Listopad, jak i każdy miesiąc tego roku minął mi wręcz błyskawicznie. Już jutro zaczniemy ostatni miesiąc roku, za chwilę Święta, Sylwester i będzie nowy dwa tysiące osiemnasty rok.

Listopad od zawsze kojarzy mi się z zimną i deszczową jesienią. Pogoda nie zachęca do spacerów, a już po godzinie czternastej jest ciemno, dlatego jesień jest idealna do wieczorów z książka, ciepłą herbatą, kotem i pluszowym kocem.



W poprzednim poście, który możecie przeczytać TUTAJ, pisałam o celach i planach na tegoroczną jesień. Mimo, że jesień jeszcze się nie skończyła to chcę Wam opisać co mi się udało dokonać, a czego nie z moich jesiennych planów.

KOSMETYCZNIE
Nie wytrwałam w swoim postanowieniu i wróciłam do hybryd. Przez krótki czas stosowałam manicure japoński, ale jednak mam wrażenie, że pod hybrydą paznokcie są po prostu wzmocnione i przez to są chronione przed urazami mechanicznymi. Jednak, żeby nie było totalnej porażki, moje paznokcie trochę się zregenerowały i odpoczęły chwilę od hybryd, więc jakiś tam mały sukces jest.

ANGIELSKI
Lekcje w aplikacji z Duolingo są na plus, jednak nie idzie mi tak dobrze jakbym chciała i nie chodzi tu o moje umiejętności językowe, ale o brak systematyczności. Jest tydzień, kiedy codziennie ćwiczę angielski, francuski i hiszpański, a są tygodnie gdzie kompletnie sobie odpuszczam.
Jak magazyn do nauki angielskiego ,,Business English” był nieprzeczytany, tak nadal go nie ruszyłam, a widziałam już nowy numer w Empiku.

KSIĄŻKI
Obie książki o których wspomniałam w poprzednim poście oddałam nawet do nich nie zerkając, więc tutaj porażka na całej linii. Ale żeby nie było, że kompletnie nic nie czytam, to jestem w trakcie czytania czwartej części Harrego Pottera oraz ,,Dziewczyny z Brooklynu” autorstwa Guillaume Musso.


AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA
Ten punkt może lepiej pominę, bo nie ma o czym pisać. Wstyd!

DOM
Zrobiłam generalny porządek w szafie w sypialni. Mimo, że starałam się, aby wszystko było na swoim miejscu to rzeczy do paznokci (lakiery, lampa, cleaner itp.) sprawiały wrażenie, że zaraz wypadną z szafy, a jedna z półek pełniła rolę mojego magazynku, gdzie wrzucałam wszystko co popadnie, najczęściej były to starego paragony, ulotki itp.
Na początku listopada byłam w Gdańsku, gdzie spędziłam bardzo sympatyczny weekend. Obowiązkowym punktem każdej wycieczki do Gdańska jest oczywiście IKEA, gdzie kupiłam białe pudła do szafy, dzięki którym wszystko w szafie jest schowane i jest porządek.

Do końca jesieni mamy niecały miesiąc, ciekawe czy uda mi się zrealizować resztę postanowień, szczególnie punkt o aktywności fizycznej i książkach.

PODSUMOWANIE LISTOPADA

Zdrowie
W listopadzie bardzo zajęłam się swoim zdrowiem, byłam u trzech lekarzy, a na grudzień mam zaplanowaną dawno odkładaną wizytę u endokrynologa. Zrobiłam również morfologię. Warto nawet raz do roku zrobić taki mały przegląd organizmu. Kobietki, pamiętajcie o cytologii!

Ubrania
Zrobiłam generalny porządek w szafie, zainspirowana projektem D.O.M Aliny, a także zrobiłam bardzo udane zakupy w ciucholandzie, więcej możecie obejrzeć TUTAJ.Udało mi się kupić kilka bardzo ładnych bawełnianych swetrów, idealnych na jesień i zimę.


Organizacja
Od jakiegoś czasu poszukiwałam nowej szkatułki na biżuterię. Chciałam, żeby była mała, porządna, elegancka(?), nie z papieru i aby jej cena nie przekraczała stu złotych. W sklepach z wyposażeniem wnętrz, nie dość, że szkatułki były wielkie z milionem szufladek to ich cena przekraczała 150 złotych. W TK Maxx obok dużych szkatułek zauważyłam małą, szarą szkatułkę, która od razu przykuła moją uwagę. Jej koszt to niecałe 70 złotych.


Jakiś czas temu zmieniłam organizację kosmetyków kolorowych, chciałam mieć wszystko w jednym miejscu, nie tylko kosmetyki, ale również pędzle. Kupiłam na allegro szarą, turystyczną kosmetyczkę, która po niecałych dwóch tygodniach zaczęła się rozpadać, dlatego przy okazji zakupów w IKEA, kupiłam również podróżną kosmetyczkę. Ta jest dużo bardziej porządna, minęły dwa tygodnie i nie ma nawet śladu użytkowania. Wszystkie moje kosmetyki kolorowe i pędzle, które aktualnie używam są w jednym miejscu. Dodatkowo tę kosmetyczkę mam zawsze pod ręką, ponieważ trzymam ją na półce nad moim biurkiem.

Organizacja czasu
Odkąd dowiedziałam się co to bullet journal, marzyłam, aby mieć Filofax. Niestety ceny był kosmiczne (trzysta złotych za segregator?!). Natomiast w TK Maxx kupiłam nie dość, cena była niezbyt wygórowana (niecałe 90 złotych) to jeszcze planer jest w mega energetycznym różowo-koralowym kolorze. Aby się nie zniszczył trzymam go w kosmetyczce w różowo-biały wzór, którą również kupiłam w TK Maxx. Wkłady projektuję i drukuję sama. Mój planer to Filofax Patent Compact Organiser w kolorze fluoro pink.


Kosmetycznie
Moim odkryciem listopada jest krem oczyszczający do twarzy firmy Douglas Collection. Jest idealny do demakijażu, nawet oczu. W momencie aplikacji zamienia się w olejek, który świetnie rozpuszcza nawet tusz do rzęs czy mocno kryjący podkład. Można go stosować na kilka sposobów: do demakijażu, jako maskę nawilżająca oraz jako krem do twarzy.


Rozrywka
Bardzo promowanym ostatnio filmem są ,,Listy do M3”. W Internecie znajdziecie różne opinie ,,trójka lepsza od dwójki”, ,,trójka gorsza od dwójki”, natomiast ja go oglądałam jako oddzielny film. Uważam, że ,,Listy do M3” jest miły, ciepłym i sympatycznym filmem, idealnym na przedświąteczny czas i oczywiście z obowiązkowym happy endem.



Oglądałyście ,,Listy do M3”? Jakie są Wasze wrażenia?



xoxo Marta



PLANY I CELE NA JESIEŃ

PLANY I CELE NA JESIEŃ

Jesień nie należy do moich ulubionych pór roku. Jest wtedy deszczowo, wietrznie, ponuro i po prostu zimno. Jednak nie zamierzam narzekać. Planuję przetrwać jesień popijając ciepłą herbatę z imbirem i miodem, tuląc kota i oglądając ,,Diagnozę" i ,,W rytmie serca". Dwa aktualnie moje ulubione seriale. Kto ogląda?



KOSMETYCZNIE
Kusi mnie podkład z Wet'n'Wild, o którym mówiła ostatnio @Miskejt, no i czekam na podkład z Essence.
Może skuszę się na jakiś bronzer, bo mój z Catrice sięgnął dna i to całkiem sporego.

Jesień to idealna pora na złuszczanie kwasami, dlatego aktualnie używam kremu z Ziaji z 5% kwasem migdałowym. Oczywiście nie jest to złuszczanie jak u kosmetyczki, nie dość, ze jest to bardzo niskie stężenie kwasu, to kwas migdałowy jest uważany za jeden z łagodniejszych kwasów, w przeciwieństwie np. do kwasu salicylowego.
Planuję do końca roku nie robić hybryd, tylko używać manicure japoński, aby paznokcie w pełni się zregenerowały.

ANGIELSKI
Jakiś czas temu kupiłam czasopismo do nauki języka angielskiego ,,Business English” i nie przeczytałam ani jednego zdania. Teraz zamierzam przeczytać cały magazyn, założyć zeszyt do angielskiego, robić notatki, codziennie czytać po kilka zdań i robić kilka lekcji w aplikacji Duolingo.

KSIĄŻKI
Wypożyczyłam dwie książki Krzysztofa Króla, których jestem bardzo ciekawa, ale jednocześnie podchodzę do nich z dużym dystansem. Tak samo podeszłam zapisując się na bezpłatne webinarium o pewności siebie, ale nawet mi się spodobało, więc może coś wyniosę z lektury tych dwóch książek. No zobaczymy.

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA
Jak zwykle z ćwiczeniami u mnie słabo, chociaż ostatnio pomimo wielkiego lenistwa przebrałam się w ubrania sportowe i ruszyłam swoje cztery litery. Jako mała dziewczynka chodziłam na zajęcia taneczne, które były z elementami baletu i właśnie chciałabym wprowadzić balet do treningów, oczywiście regularnych, nie rzadziej niż co 3 dni, a także trochę kickboxingu czy też wypróbować piloxing (to połączenie boksu i baletu!).

UBRANIA
Cały czas dążę do stworzenia swojej idealnej, perfekcyjnej capsule wardrobe, czyli takiej garderoby w pigułce. Brakuje mi swetrów, najlepiej w stonowanych kolorach i oczywiście bez akrylu, poliakrylu czy poliestru.

Edit: Cel zrealizowany!

DOM
A raczej D.O.M. czyli Domowa Organizacja Minimalistyczna stworzona przez Alinę z bloga Design Your Life (więcej o projekcie tutaj). Takie połączenie realizacji działań z książek Marie Kondo ,,Magia sprzątania” i ,,Tokimeki”. Alina bardzo mnie zainspirowała i zmotywowała do działania. Mam nadzieję, że któraś z Was również się zmotywuje i zacznie działać.

A jakie Wy macie plany na jesień?


xoxo Marta


ULUBIONE HYBRYDY NA JESIEŃ

ULUBIONE HYBRYDY NA JESIEŃ

Aktualnie robię przerwę od hybryd i na moich paznokciach gości manicure japoński, to chcę Wam pokazać moje ulubione kolory hybryd idealne na jesień.



Jeszcze kilka lat temu nie zwracałam uwagi, czy kolor jest odpowiedni na jesień czy raczej nie. Wszystkie kolory królowały przez cały rok. 

Obecnie na jesień wybieram ciemne bordo, brązy i brudny róż. 

MOJE ULUBIONE HYBRYDY NA JESIEŃ

NeoNail Rosy Brown to brąz przypominający kolorem kakao albo mleczną czekoladę. Nie jest za ciemny, idealnie się komponuje z kolorem nude (NeoNail Natural Beauty) lub złotem (NeoNail Champagne Kiss).


NeoNail Natural Beauty to idealny nudziak. Świetnie wygląda sam, a także ze wspomnianymi Rosy Brown i Champagne Kiss.


NeoNail Silver Grey to szarość z odrobiną fioletu. Można nosić go samego, ale również będzie pasować do srebrnego brokatu np. Semilac Diamond Ring lub Semilac Steel Gray.


NeoNail Rosy Memory to piękny przygaszony brudny róż. Najbardziej podoba mi się sam lub z delikatnym akcentem np. NeoNail Sleeping Beauty. 


Semilac Burgundy Wine to kolor, który dosyć ciężko uchwycić na zdjęciach. Można go określić jako ciemne czerwone wino, burgund, ale jednocześnie w innym świetle widać również w nim fioletowy połysk.
 

Semilac Glossy Cranberry to idealna alternatywa dla osób, które nie lubią klasycznej czerwieni. Nazwa cranberry (z ang. żurawina) idealnie pasuje, to połączenie ciepłej czerwieni i różu.



Jakie są Wasze ulubione hybrydy na jesień?

xoxo Marta
SARAH KNIGHT ,,MAGIA OLEWANIA" RECENZJA KSIĄŻKI

SARAH KNIGHT ,,MAGIA OLEWANIA" RECENZJA KSIĄŻKI

Książkę ,,Magia olewania" Sarah Knight widziałam wielokrotnie na Instagramie, ale nie zachęciła mnie ze względu na ironiczny tytuł nawiązujący do znanej książki ,,Magia sprzątania" autorstwa Marie Kondo, która na całym świecie wywołała furorę.



Jak to jest z ,,Magią olewania”?

,,Jak przestać spędzać czas, którego się nie ma, z ludźmi, których się nie lubi, robiąc rzeczy, których nie chce się robić”

Autorką książki jest Sarah Knight. Jakiś czas temu porzuciła pracę w nowojorskiej korporacji i postanowiła zostać wolnym strzelcem.

Nie spodziewajcie się, że ta książka to ambitny poradnik i przeczytacie w nim coś odkrywczego. Bardziej jest to ironiczny tekst, do którego należy podejść z dystansem. Dlaczego? Książka jest bardziej skierowana na amerykański rynek, który nieco się różni od naszego polskiego.
Jest napisana bardzo luźnym, a nawet luzackim językiem, co nie wszystkim może się spodobać. Niektóre sytuacje, które opisuje autorka, a w nim swoje zachowanie uznałabym jako, po prostu chamskie.

Jednak ogólnie książka mi się spodobała, ponieważ uświadomiła mi, że się za dużo przejmuję rzeczami na które nie mam wpływu i tym, co inni sobie o mnie pomyślą.

Sarah Knight pokazuje inne spojrzenie na niektóre sytuacje, które właśnie z innej perspektywy wydają się wręcz absurdalne.

Metoda Zero Żalu czyli wyeliminowanie ze swojego życia rzeczy, a nawet ludzi. Brzmi dziwnie? Na początku tak, ale faktycznie skoro kogoś nie lubię, męczy mnie jego towarzystwo to dlaczego JA mam się męczyć? Bo wypada? Szkoda życia, które i tak jest za krótkie, aby spędzić czas z kimś kogo nie lubię.

Książka uświadamia, że nie należy brać wszystkiego do siebie i nie przejmować się na rzeczy na które nie mamy wpływu, nie przejmować się tym co mówią o mnie inni.

Odkąd przeczytałam tę książkę zastosowałam jej metodę Zero Żalu i nie wiecie co? Faktycznie, odczuwam zero żalu!

Słowo ,,olewanie” według mnie jest zbyt luzackie, ponieważ nie lubię, kiedy ktoś coś albo kogoś ,,olewa”. Dużo bardziej trafnym określeniem jest – nie przejmowanie się. Brzmi lepiej, prawda?


Podsumowując, ,,Magia olewania” to bardziej luźny, humorystyczny pseudo poradnik, który należy traktować z przymrużeniem oka i z ogromnym dystansem, nie brać go dosłownie.

Znacie ,,Magię olewania”? Jaka jest Wasza opinia?

xoxo Marta


Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger