SARAH KNIGHT ,,MAGIA OLEWANIA" RECENZJA KSIĄŻKI

SARAH KNIGHT ,,MAGIA OLEWANIA" RECENZJA KSIĄŻKI

Książkę ,,Magia olewania" Sarah Knight widziałam wielokrotnie na Instagramie, ale nie zachęciła mnie ze względu na ironiczny tytuł nawiązujący do znanej książki ,,Magia sprzątania" autorstwa Marie Kondo, która na całym świecie wywołała furorę.



Jak to jest z ,,Magią olewania”?

,,Jak przestać spędzać czas, którego się nie ma, z ludźmi, których się nie lubi, robiąc rzeczy, których nie chce się robić”

Autorką książki jest Sarah Knight. Jakiś czas temu porzuciła pracę w nowojorskiej korporacji i postanowiła zostać wolnym strzelcem.

Nie spodziewajcie się, że ta książka to ambitny poradnik i przeczytacie w nim coś odkrywczego. Bardziej jest to ironiczny tekst, do którego należy podejść z dystansem. Dlaczego? Książka jest bardziej skierowana na amerykański rynek, który nieco się różni od naszego polskiego.
Jest napisana bardzo luźnym, a nawet luzackim językiem, co nie wszystkim może się spodobać. Niektóre sytuacje, które opisuje autorka, a w nim swoje zachowanie uznałabym jako, po prostu chamskie.

Jednak ogólnie książka mi się spodobała, ponieważ uświadomiła mi, że się za dużo przejmuję rzeczami na które nie mam wpływu i tym, co inni sobie o mnie pomyślą.

Sarah Knight pokazuje inne spojrzenie na niektóre sytuacje, które właśnie z innej perspektywy wydają się wręcz absurdalne.

Metoda Zero Żalu czyli wyeliminowanie ze swojego życia rzeczy, a nawet ludzi. Brzmi dziwnie? Na początku tak, ale faktycznie skoro kogoś nie lubię, męczy mnie jego towarzystwo to dlaczego JA mam się męczyć? Bo wypada? Szkoda życia, które i tak jest za krótkie, aby spędzić czas z kimś kogo nie lubię.

Książka uświadamia, że nie należy brać wszystkiego do siebie i nie przejmować się na rzeczy na które nie mamy wpływu, nie przejmować się tym co mówią o mnie inni.

Odkąd przeczytałam tę książkę zastosowałam jej metodę Zero Żalu i nie wiecie co? Faktycznie, odczuwam zero żalu!

Słowo ,,olewanie” według mnie jest zbyt luzackie, ponieważ nie lubię, kiedy ktoś coś albo kogoś ,,olewa”. Dużo bardziej trafnym określeniem jest – nie przejmowanie się. Brzmi lepiej, prawda?


Podsumowując, ,,Magia olewania” to bardziej luźny, humorystyczny pseudo poradnik, który należy traktować z przymrużeniem oka i z ogromnym dystansem, nie brać go dosłownie.

Znacie ,,Magię olewania”? Jaka jest Wasza opinia?

xoxo Marta


WĘGIEL AKTYWNY. WŁAŚCIWOŚCI. DIY MASECZKA DO TWARZY I PASTA DO ZĘBÓW

WĘGIEL AKTYWNY. WŁAŚCIWOŚCI. DIY MASECZKA DO TWARZY I PASTA DO ZĘBÓW

Zauważyłam, że ostatnio pojawia się coraz więcej kosmetyków z aktywnym węglem. Na Instagramie jest pełno zdjęć dziewczyn z czarna maska na twarzy.

Jakie właściwości ma aktywny węgiel?
Na pewno kojarzycie, że Mama dawała Wam tabletki z węglem na problemy żołądkowe. Dlaczego? Ponieważ węgiel aktywny zwany inaczej również leczniczym ma właściwości detoksykujące. Przy biegunce lub zatruciu pokarmowym wychwytuje z organizmu toksyny, bakterie i razem z nim zostaną wydalone z organizmu. Jest też stosowany przy zatruciu niektórymi lekami.
Możecie również kojarzyć filtry węglowe, np. do okapu kuchennego, do pochłaniacza zapachów do lodówki, ale również do zamkniętych kuwet dla zwierząt.



Jakie ma zastosowanie w kosmetyce?
Aktywny węgiel wspaniale i skutecznie oczyszcza skórę, redukuje zaskórniki i stany ropne, dzięki czemu jest stosowany przy kuracjach anty trądzikowych. Jednocześnie jest bardzo delikatny i nie podrażnia, więc można go stosować przy cerze wrażliwej.

Aktywny węgiel jest dostępny w postaci tabletek i kapsułek. Tabletki trzeba rozgnieść, a kapsułki przeciąć i wysypać zawartość.

Gdzie kupić?
W aptekach, marketach a nawet drogeriach.

Na rynku są dostępne przeróżne produkty z aktywnym węglem. Żele do mycia, peelingi czy maseczki do twarzy. Można oczywiście kupić gotowy produkt, natomiast chcę się z wami podzielić przepisem na węglową maseczkę, którąś możecie zrobić same w domu.

DIY MASECZKA Z AKTYWNYM WĘGLEM

Opcja podstawowa:
-kilka tabletek lub kapsułek węgla (u mnie to 3-4 kapsułki)
-kilka kropel wody

Opcja dodatkowa:
Do węgla i kilku kropel wody możemy dodać olejek do twarzy, ja dodaje jedna pompkę olejku z granatem Alterra. Można również dodać glinkę białą lub zieloną. Glinka ma właściwości antybakteryjne i oczyszczające.

Taką maseczkę pierwszy raz należy trzymać krócej, mimo że to naturalny składnik, nie wiemy jak zareaguje nasza skóra. Później ten czas można wydłużyć. Ja trzymam taką maseczkę na twarzy 15 minut po czym zmywam ciepłą wodą.

Aktywny węgiel można również stosować jako środek do wybielania zębów! Jest na pewno mniej drażniący i agresywny niż pasty wybielające lub paski, które mogą zniszczyć szkliwo.

DIY PASTA WYBIELAJĄCA DO ZĘBÓW Z AKTYWNYM WĘGLEM

-kilka tabletek węgla lub kapsułek (u mnie to 2 kapsułki)
-kilka kropel wody

Warto też dodać olej kokosowy, który można też stosować jako naturalny środek do płukania jamy ustnej ze względu na właściwości antybakteryjne.

Używacie kosmetyków z aktywnym węglem? Robiłyście już domową maseczkę?

xoxo Marta




AKTUALNIE NA PAZNOKCIACH: NEONAIL PERFECT MILK & SLEEPING BEAUTY

AKTUALNIE NA PAZNOKCIACH: NEONAIL PERFECT MILK & SLEEPING BEAUTY

Moje paznokcie ostatnio były w kiepskim stanie, dla wzmocnienia nałożyłam warstwę żelu jednak nawet i to nie pomogło, ponieważ żele to jednak nie moja bajka. Nigdy nie lubiłam ich robić i niekoniecznie też potrafię, zawsze coś jest nie tak. Niby jest wszystko dobrze, ale to jednak nie to.


Zdjęłam hybrydę i spiłowałam żel. Moje paznokcie były w gorszym stanie niż przypuszczałam. Zdecydowałam się nadbudować paznokcie bazą NeoNail Base Extra. Nie dość, że jest plastyczna, łatwa we współpracy, jest wytrzymała i można ją zdjąć jak zwykłą hybrydę. 


Paznokcie spiłowałam na krótko i nadałam im kształt w stylu ballerina (inaczej nazywany też coffin z ang. trumna. Wolę jednak nazwę ballerina, jest mniej straszna).





Lakiery hybrydowe jakie użyłam to NeoNail Perfect Milk bardzo rozbielony jasny róż. Powiedziałabym, że to odpowiednik Semilac Biscuit oraz  Sleeping Beauty - brokatowy lakier, który ożywił manicure. 


 Brokatowy lakier hybrydowy to duża wygoda w porównaniu do brokatu i kolorowych pyłków. Oczywiście nie uzyskamy tego samego efektu. Jednak osobiście wolę brokatowy top, ponieważ brokat jest wtedy tylko na paznokciu, a nie w całym domu i na kocie :)

 
xoxo Marta




HISTORIA RÓŻOWEGO BIURKA. MOJE MIEJSCE DOWODZENIA

HISTORIA RÓŻOWEGO BIURKA. MOJE MIEJSCE DOWODZENIA

Pod koniec czerwca mój laptop odmówił posłuszeństwa. Może pominę wstydliwy fakt, że ja mu w tym pomogłam. Niestety gwarancja nie została uznana i trzeba była kupić nowy komputer. Miałam opory, aby kupić kolejnego laptopa (zbyt wysokie ryzyko zalania płyty głównej!), z kolei komputer stacjonarny zajmuje sporo miejsca, którego i tak jest mało w naszym mieszkaniu.


Po kilku wizytach w sklepach i kiepskiej ofercie laptopów, zdecydowałam się na komputer all-in-one, czyli komputer stacjonarny działający na zasadach laptopa, z tym, że wszystkie części są za ekranem wbudowane w monitor. Klawiatura i myszka są oddzielnie, w razie przypadkowego wylania czegokolwiek, klawiaturze nic się nie stanie i płyta główna będzie bezpieczna.


Kilkoma kliknięciami zamówiłam komputer, ale nadal nie wiedziałam gdzie będzie stał!
W poszukiwaniu inspiracji w Internecie pomyślałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie biurko - półka.
Przy okazji zakupów jednym z francuskich marketów, Mój Mężczyzna zauważył biurko. Miało wymiary idealnie pasujące do miejsca w mieszkaniu, gdzie chciałam zainstalować biurko – półkę. Było to ostatnie biurko z wystawy i na dodatek było różowe!


Kiedy je przywieźliśmy zaczęłam urządzać swoje mini biuro. Już wcześniej na ścianie wisiała tablica magnetyczna z Pepco, którą zostawiłam na miejscu. A obok koniecznie chciałam mieć plakat ,,Biurko szefowej” oczywiście z bloga Magdy My Pink Plum.
Poszukując gwoździa w czeluściach szafy znalazłam czarną półkę z Ikea, kupioną dawno temu na wyprzedaży. Przymierzyłam czy będzie pasować i czy zmieści się nad biurkiem. I wiecie co?
Jest idealnie.

Na półce w niewielkiej czarnej kosmetyczce trzymam kabel, aby podłączyć telefon do komputera, słuchawki, pendrive i karty pamięci do aparatu. Obok stoi biały świecznik z Ikei w którym mam moją kolekcję cienkopisów Stabilo i Rystor. Z brzegu stoją dwa notesy. W jasnoróżowym z Tigera prowadzę bullet journal dotyczący blogów, kanału na youtube i wszelkich social media. Ciemnoróżowy notes Moleskine to mój codzienny bullet journal, który mam zawsze przy sobie w torebce. Kiedy wracam do domu wyjmuję go z torebki i trzymam na półce. Jest tam też miejsce na piórnik z Empiku. Za monitorem stoi lampka ledowa z Ikea. Podkładkę pod mysz kupiłam na Veganmanii, ale możecie kupić ją też tutaj.



Niewielkim kosztem stworzyłam swoje miejsce do pracy, moje centrum dowodzenia, które jest niesamowicie kobiece i takie… moje!

xoxo Marta


SZÓSTEGO SIERPNIA DWA TYSIĄCE DWUNASTEGO

SZÓSTEGO SIERPNIA DWA TYSIĄCE DWUNASTEGO

6 sierpnia 2017 minęło pięć lat. 
Nie, to nie rocznica bloga czy urodziny kota.

6 sierpnia 2012 miałyśmy z Mamą wypadek, potrącił nas samochód. Nie wymusiłyśmy pierwszeństwa na ulicy. Rozpędzony samochód wjechał z ulicy na chodnik, prosto w nas. 



Zdarzenie to trwało kilkanaście sekund, a skutki są odczuwalne do dzisiaj. Był to niezaprzeczalnie jeden z najgorszych momentów w moim życiu, ale dzięki niemu zaczęłam doceniać to, że żyję.

Dlatego zawsze 6 sierpnia razem z Mamą pijemy wino i świętujemy wspólne ,,urodziny”.

Dlaczego o tym piszę? Dopóki wszystko jest dobrze to niczego nie doceniamy. Nie doceniałam bliskich tak mocno jak teraz. Dzięki tamtemu zdarzeniu wiem na kogo mogę liczyć. Osoby, które byłam przekonana, że będą ze mną, pomogą, po prostu mnie olały. A osoby, po których w życiu bym się nie spodziewała, że pomogą, codziennie pisały i dzwoniły.

Życie jest krótkie. Życie jest jedno. Czasem jest lepiej, czasem gorzej ale to MOJE życie. Próbujmy wykorzystać je najlepiej jak potrafimy. Dbajmy o bliskich, kochajmy siebie i doceniajmy wszystko co nas otacza.

xoxo Marta







Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger