KOSMETYKI CRUELTY FREE I CZEGO ŻAŁUJĘ?

KOSMETYKI CRUELTY FREE I CZEGO ŻAŁUJĘ?

Na przełomie października i listopada zupełnym przypadkiem, czyli jak to zazwyczaj bywa natknęłam się na pojęcie cruelty free.
Co ono oznacza? Produkty nie testowane na zwierzętach. Kiedyś spotkałam się z tym pojęciem, ale dopiero teraz uświadomiłam sobie co to faktycznie oznacza. Od zawsze lubiłam kosmetyki, jestem w rodzinie od tego specjalistką. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że kosmetyki które stosuję codziennie od kilku lat są testowane na zwierzętach.



Jak to się zaczęło?

Od jakiegoś czasu subskrybuję niesamowicie pozytywną dziewczynę Sarah Nourse która prowadzi kanał razem z mężem. Trafiłam na jej kanał poszukując na youtubie filmików o minimalistycznych ,,kolekcjach" kosmetyków kolorowych.

Oglądam film Sarah o jej kosmetykach kolorowych, po czym ona mówi że sprawdzi wszystkie firmy czy są one cruelty free i jak tylko firma okazała się, że testuje, kosmetyk szedł do śmieci!

Dzięki tamtemu filmikowi zaczęłam się bardzo interesować kosmetykami i produktami nie testowanymi na zwierzętach. Trafiłam na stronę PETA oraz na blog Kocie Uszy. W zakładce lista zobaczycie całe listy firm które testują, nie testują, są niepewne oraz firmy które nie odpisują na wiadomości.

Dla mnie oraz mojej Mamy, która również od zawsze interesuje się kosmetykami i perfumami największym zaskoczeniem i szokiem jest fakt, ze firma Yves Rocher testuje na zwierzętach!!! Jest to francuska firma która jest znana z ekologicznych kosmetyków, plastikowe opakowania pochodzą z recyclingu a część dochodu ze sprzedaży niektórych kosmetyków jest przeznaczona na sadzenie drzew. Wiecie co?

Jestem zniesmaczona. Po prostu. Promują się na super eko bio firmę a nie przeszkadza im torturowanie zwierząt!

No cóż, jest wiele firm które nie testują na zwierzętach, np. nasza dobra polska Ziaja.

Kiedy zaczęłam czytać czerwoną listę, czyli firm które testują to od tego wszystkiego rozbolała mnie głowa, ale od razu zaczęłam przeglądać moje kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne. Z pielęgnacyjnymi nie było tragedii bo używam większość produktów Ziaja, ale ze wszystkich kosmetyków kolorowych tylko 3 produkty są cruelty free! Systematycznie zaczęłam wymieniać na produkty nie testowane.

Czego żałuję?

Ostatniego szaleństwa na promocji w Rossmannie. Zrobiłam ogromne zapasy kolorówki i teraz leży to nieużywane, bo wszystkie kosmetyki które kupiłam są testowane, a nie chcę już ich używać i teraz zalegają w szafie...

Jakie jest Wasze zdanie? Używacie kosmetyków cruelty free czy nie przywiązujecie do tego uwagi?

xoxo Marta



ULUBIEŃCY LISTOPADA 2016 ♥

ULUBIEŃCY LISTOPADA 2016 ♥

Jak zawsze jesienią jest mi trudno się pozbierać i ogarnąć, ale wraz z grudniem nowe postanowienia.


Jedynym pielęgnacyjnym ulubieńcem jest krem do rąk Ziaja med kuracja ultranawilżająca z 10% mocznikiem. Bardzo dobrze nawilża, wygładza skórę oraz nie pozostawia lepkiej warstwy, szybko się wchłania i nawet po umyciu rąk jest odczuwalna gładkość skóry. Krem dostępny w salonach Ziaja i aptekach, koszt to około 15 zł.

Z kosmetyków kolorowych mam dwóch ulubieńców:

Pomadka Essence Sheer&shine w kolorze 12 candy love gości na moim ustach od października. Uwielbiam formułę pomadki, nie wysusza ust, nie ściąga ich, delikatnie nawilża i dosyć długo utrzymuje się na ustach. Kolor candy love jest idealny do każdego makijażu i na każdą okazję. Usta wyglądają bardzo naturalnie.

Korektor Catrice liquid camouflage high coverage concealer w odcieniu 010 porcellain. Korektor ma bardzo mocne krycie, ale jednocześnie nie jest ciężki nawet na delikatną okolicę oczu. Ma idealną konsystencje, bardzo miękką, łatwą i przyjemną do roztarcia.

Po ponad 4 latach zmieniłam pędzle do makijażu. Mój wybór był oczywisty i wybrałam Ecotools. Wybrałam zestaw podróżny, za który zapłaciłam 49,99zł w tk maxx. Pędzle są niesamowicie miękkie i przyjemne w dotyku. Bardzo dobrze współpracują z kosmetykami typu puder czy podkład.

Nigdy nie sądziłam że mojego absolutnego ulubieńca Tangle teezer'a zastąpi inna szczotka, a jednak! Będąc w tk maxx w Warszawie zaryzykowałam i kupiłam Tangle Angel. Szczotka dużo mniej ciągnie i szarpie włosy niż tangle teezer, ma wygodną rączkę, czyli coś co mi w tangle teezerze zawsze brakowało, ponieważ wielokrotnie szczotka wypadała mi z rąk. Ogromną zaletą tej szczotki oprócz oczywiście rewelacyjnego działania jest wyprofilowana rączka, dzięki czemu możemy szczotkę postawić. Praktycznie i wygodnie.

W listopadzie wymieniłam prawie 90% kosmetyków kolorowych i około połowę kosmetyków pielęgnacyjnych na kosmetyki cruelty free czyli nie testowane na zwierzętach.

Nie wiedziałam w czym chce przechowywać kosmetyki kolorowe, aż do wizyty w Pepco (które zawsze zaskakuje) i kupiłam szkatułkę na biżuterię za 19,99zł. Szkatułka ma zapięcie i uchwyt dzięki czemu jest praktyczna, wygodna i mogę ją zabrać dosłownie wszędzie. Jestem niesamowicie zadowolona z takiej formy organizacji ponieważ wszystkie kosmetyki kolorowe mam w jednym miejscu i nie zajmują dużo.

Kiedy pisze tego posta, za oknem szaleje śnieżyca i przesyłam film na youtube! ;)


xoxo Marta
WYZWANIE #OCZYSZCZAM PRZESTRZEŃ JESIEŃ 2016

WYZWANIE #OCZYSZCZAM PRZESTRZEŃ JESIEŃ 2016

Od 14 września 2016 przez miesiąc trwało wyzwanie #oczyszczam przestrzeń z Anią z bloga @niebałaganka


Od razu wydrukowałam listę zadań i jeszcze przed datą rozpoczęcia wyzwania zaczęłam działać. Najwspanialszym uczuciem oprócz oczywiście posprzątanego domu było odhaczanie kolejnych wykonanych zadań.



Najważniejszą rzeczą aby utrzymywać porządek i mieć wszystko pod kontrolą jest odkładanie rzeczy na miejsce.

Niesamowitym ułatwieniem sprzątania codziennego czy związanego z wyzwaniem jest posiadanie małej ilości rzeczy. Więcej pisałam o tym w poście ,,Minimalizm".

Im mniej rzeczy tym mniej sprzątania i większa kontrola nad porządkiem ;)

Podsumowując wyzwanie #oczyszczam przestrzeń, posprzątałam miejsca do których sprzątania zbierałam się nawet kilka miesięcy, a wyzwanie bardzo mnie do tego zmotywowało:

-drobna elektronika (wszędobylskie kable niewiadomego przeznaczenia, miliony splątanych słuchawek)

-szafka z przyprawami (mimo, że nie było w niej większego bałaganu to nawet nie zauważyłam że kilka przypraw się wysypało i zabarwiło dno szuflady! Ach ta kurkuma... dlatego żeby zapobiec kolejnemu takie zdarzeniu na dno szuflady położyłam ceratę)

-kosmetyki (pozbyłam się nie tylko przeterminowanych kosmetyków, ale nie używanych, np. paletki cieni znalazły nowe właścicielki)

-reklamówki (skąd one się biorą?!)

-buty (kilka par butów znalazło nowe właścicielki, jedną parę dziurawych butów wyrzuciłam. Po co trzymać dziurawe buty?!)

-ubrania po domu (bluzki których nie lubię, już mi się nie podobają to dlaczego mam w nich chodzić po domu?)

-dokumenty (posegregowane i opisane w segregatorach, nie mam problemu znaleźć cokolwiek)

-torebka (codziennie jak wracam do domu wyciągam rzeczy z torebki które wiem, że będą mi niepotrzebne, np. paragon, ulotka)

-biżuteria (oddałam kilka par kolczyków i naszyjnik, który mimo, że bardzo mi się podoba to nie noszę już takiej biżuterii)

-czapki, szaliki, rękawiczki (zostawiłam tylko te, w których lubiłam chodzić w zeszłą zimę)

-ubrania (ten punkt trwał najdłużej, mimo, że wydawało mi się, że nie mam dużo ubrań w których nie chodzę, a jednak! Po raz kolejny zminimalizowałam ilość ubrań i pozmieniałam trochę organizację w komodzie i szafie)

Niektóre zadania przychodziły łatwo a niektóre nieco trudniej. Jestem z siebie bardzo ale to bardzo dumna, nie tylko, że wykonałam wszystkie zadania z wyzwania ale też niektóre z nowej listy do zrobienia jesienią od Ani (sprzątanie kuchni oraz salonu i sypialni)


xoxo Marta

KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO. BEATA PAWLIKOWSKA ,,KOT DLA POCZĄTKUJĄCYCH"

KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO. BEATA PAWLIKOWSKA ,,KOT DLA POCZĄTKUJĄCYCH"

Od maja 2015 roku jestem ,,mamą" kotki i jest to mój pierwszy kot, więc doświadczenia w tej kwestii nie mam. Zawsze wolałam psy, bo dają łapę, aportują, cieszą się na Twój widok nawet kiedy wrócisz po kilkuminutowej nieobecności w toalecie. Zawsze uważałam, że koty są dziwne. To znaczy nadal tak uważam, ale dużo spraw nabrało dla mnie znaczenia i już powoli wiem ,,z czym to się je" ;)

Jakiś czas temu wybrałam się do biblioteki po poradniki dotyczące kotów. Najbardziej chciałam się kilku rzeczy dowiedzieć, a wiadomo, że z informacjami znalezionymi w Internecie różnie bywa.

Wypożyczyłam kilka książek, ale żadna z nich nie odpowiedziała na moje pytania. Prawie każda książka o kotach to pół o tym, że należy posiadać kuwetę, żwirek i dać stały dostęp do świeżej wody, a drugie pół książki to obrazki ze szczegółowymi opisami rasowych kotów. Nierasowe są gorsze czy co?


Natomiast książka Beaty Pawlikowskiej ,,Kot dla początkujących" nie tylko dała mi odpowiedź na moje pytania, ale również odpowiedziała na pytania których nie zdążyłam jeszcze zadać.

,,Kot jest kotem. Patrzy na świat z innej perspektywy. Ma inne potrzeby. inaczej reaguje w sytuacji zagrożenia. Kot nigdy nie ma złych intencji. Nigdy nie usiłuje cię celowo skrzywdzić. Nigdy nie chce ci sprawić przykrości. Nigdy nie robi niczego na złość."

To nie jest poradnik w stylu jaką kuwetę kupić i jaki żwirek jest najlepszy, ale jak rozumieć kota.

Pani Beata Pawlikowska ma dwa koty Elvisa Presleya i Krzysztofa Kolumba, jeden z nich jest rasowy drugi nie. Zauważyła że ten nierasowy lepiej sobie radzi, po prostu w życiu.

Książka ma ciekawy sposób przekazu, nie tylko suche fakty, ale opisy oparte na doświadczeniu i obserwacji kotów.

,,Spróbuj spojrzeć na swojego kota jak na pełnoprawnego i pełnowartościowego przedstawiciela innego równorzędnego gatunku"

Dzięki tej książce więcej rozumiem i dostrzegam, wydaje mi się, że jestem również bardziej wyrozumiała i cierpliwa wobec mojej kotki.

Ta książka wbrew tytułowi, według mnie jest nie tylko dla początkujących miłośników kotów, ale dla każdego partnera kota. Celowo nie użyłam słowa ,,właściciel" i tutaj tkwi ogromna różnica o której wiele osób zapomina lub po prostu nie wie, że człowiek i kot jest na równi w odróżnieniu od relacji człowiek - pies, gdzie człowiek jest Panem.

I na koniec mój ulubiony cytat

,,Kot i człowiek mają siebie nawzajem. Człowiek ma kota, a kot człowieka. Kot wychowuje swojego człowieka, tak, żeby najlepiej spełniał jego oczekiwania"

xoxo Marta


2 LATA NA DIECIE WEGETARIAŃSKIEJ

2 LATA NA DIECIE WEGETARIAŃSKIEJ

W lipcu 2014 roku zrobiłam eksperyment i planowałam przez miesiąc nie jeść mięsa i zobaczyć co się stanie. Czy będę zmęczona, bezsilna i ciągle głodna?






Wręcz przeciwnie, czułam się fantastycznie fizycznie i psychicznie i tak jest do teraz. Minęły właśnie dwa lata od kiedy nie jem mięsa. Nie nazywam się wegetarianką, ponieważ zrezygnowałam z mięsa z przyczyn powiedzmy zdrowotnych. Po zjedzeniu mięsa miałam wieczne rewolucje żołądkowe, tabletki na trawienie czy krople żołądkowe były niestety codziennością.


W moim przypadku było mi całkiem łatwo zrezygnować z mięsa właśnie przez złe samopoczucie i kłopoty z żołądkiem, ale także moja dwie Szwagierki są wegetariankami (jedna od 10 lat a druga od 12 lat) i podczas Świąt zawsze chętnie próbowałam ich wegetariańskiego jedzenia. Jeszcze jedząc mięso trochę eksperymentowałam i gotowałam potrawy w wersji wege.

Po dwóch latach nie odczuwam żadnych negatywnych skutków no może oprócz okrojonego menu w niektórych miejscach, ale coraz więcej pojawia się knajp nie tylko wegetariańskich a nawet wegańskich. Na weganizm przejść nie planuję, ale czasami nieświadomie zrobię wegański obiad. Np. wczoraj zrobiłam ,,makaron” z cukinii w sosie pomidorowym z czosnkiem. Było przepyszne!

Dzięki temu że nie jem mięsa, no dobra odkąd jestem wegetarianką, bardziej eksperymentuję w kuchni i nie chodzi o gotowanie godzinami z trudno dostępnych i bardzo drogich składników, ale np. kotlety z kalafiora lub zielonego groszku.

Co więcej? Nie mam żadnych problemów z trawieniem, żadnych rewolucji żołądkowych, jestem najedzona i mam mnóstwo energii. Mam bardzo dobre wyniki morfologii, a jeżeli chodzi o suplementację to biorę zestaw witamin, które zalecił mi … okulista, ze względu na silną dawką luteiny.

Czy żałuję że przeszłam na wegetarianizm? Absolutnie. Czy żałuję, że zrobiłam to tak późno? Hmmm... nie do końca, ponieważ wydaje mi się, że do takich decyzji należy po prostu dojrzeć.

Nikogo do niczego nie namawiam, mój Mężczyzna je mięso codziennie i nie wyobraża sobie go nie jeść. Ale to że zrezygnowałam z mięsa nie było to dla niego szokiem lub dziwną sytuacją, ponieważ obie siostry są wegetariankami dosyć długo.

Nie jestem wege terrorystką i nie zaglądam nikomu w talerz, kto chce niech je, jego sprawa. Co więcej, nigdy żadna z moich Szwagierek mnie nie namawiała w żaden sposób, sama zdecydowałam o eksperymencie i kiedy moja Teściowa podała mi na grilu talerz z kiełbasą i karkówką, grzecznie odmówiłam, wtedy moja Szwagierka po raz pierwszy wspomniała o ty ,,Nie namawiaj, niech zobaczy jak to jest po jasnej stronie mocy” ;)

Tym postem chciałam udowodnić że można i że wege jedzenie wygląda i jest przepyszne.








xoxo Marta
KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO: ,,TAJNIKI MAKIJAŻU"  RED LIPSTICK MONSTER

KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO: ,,TAJNIKI MAKIJAŻU" RED LIPSTICK MONSTER



Dzisiaj z serii kącika mola książkowego recenzja książki Ewy Grzelakowskiej – Kostoglu znanej szerzej jako Red Lipstick Monster ,,Tajniki makijażu".



Oglądam filmy Ewy od dawna i uwielbiam ją za kreatywność, naturalność i za umiejętność przekazywania wiedzy.

Książka jest skierowana do osób początkujących i średnio zaawansowanych, natomiast uważam, że tylko osoby bardzo początkujące mogą z niej skorzystać. Jeżeli interesujecie się tematyką makijażu i ,,siedzicie" w tym temacie niestety nie dowiecie się z niej nic nowego. Ja co nie co wiem o makijażu i spodziewałam się, że ta książka będzie swego rodzaju utrwaleniem i przypomnieniem wiedzy i się nie zawiodłam.

Czytałam kilka negatywnych opinii, że jest za dużo zdjęć i mało treści. Jak nauczyć się makijażu? Tylko poprzez praktykę i według mnie zdjęcia oraz pokazane na nich triki są oczywiste i nie potrzebujące wyjaśnienia w postaci tekstu. Zdjęcia są piękne i bardzo dopracowane, zresztą jak cała książka.

Książka ta nie jest uzupełnieniem poza kanał Ewy na youtube, ale zebraniem większości filmów w posegregowaną i spójną całość.

Podoba mi się to, że Ewa jest główną modelką, wydaje mi się że to jeszcze bardziej przybliża ją do czytelnika (czytelniczki).



Co nowego się dowiedziałam z książki?

*aby bardziej utrwalić makijaż twarzy, najpierw nakładam puder puszkiem w strefie T a dopiero później pędzlem

*w końcu nauczyłam się odpowiednio nakładać i blendować cienie do powiek oraz wykonywać podstawowy makijaż oka. Niby nic, niby każdy wie, ale jednak nie każdy malując się czuje się pewnie tego co robi

*po przeczytaniu ,,Tajników makijażu” powróciłam do malowania kreski i kiedyś rysowałam ją codziennie to dopiero teraz wydaje mi się, że wychodzi dużo lepiej i jestem pewniejsza w ruchach pędzelkiem

*mimo, że głównie noszę soczewki a okulary bardzo sporadycznie to z chęcią przeczytałam dział ,,makijażowe triki dla okularnic”, chodzi nie tylko o makijaż oka, ale także o podkreślenie brwi i ust, które również jest ważne i bardzo dobrze współgra z okularami

*podkreślam brwi od dawna, ale zawsze miałam problem ze zbyt mocnym im podkreśleniem, co skutkowało, że wyglądam na złą i wredną. Natomiast teraz kieruję się metoda Ewy czyli rysuję dolną linię brwi, następnie wypełniam resztę brwi i na koniec je przeczesuję. Niby nic a jednak moje brwi wyglądają dużo lepiej



,,Niczego nie musisz – możesz wszystko"


Ewa tłumaczy podstawy makijażu, jak powinien wyglądać krok po kroku, ale jednocześnie nic nie nakazuje. Makijaż to zabawa.

Podsumowując, książka jest dla początkującej amatorki makijażu lub dla miłośniczki makijażu, które chce mieć małe kompendium wiedzy makijażowej w postaci pięknie wydanej i oprawionej książki.

xoxo Marta
27 FAKTÓW O MNIE

27 FAKTÓW O MNIE

Kilka dni temu skończyłam 27 lat. Zatrzymałam się na 25, kiedy ktoś pyta mnie o wiek muszę się chwilę zastanowić.


1. Jeszcze kilka lat temu byłam typem sowy. Szłam spać około godziny trzeciej nad ranem a kiedy wstawałam miałam dylemat: czy zjeść śniadanie? Czy poczekać godzinę na obiad?;) Teraz wstaję po 7, zauważyłam, że dzięki temu mam więcej czasu i po prostu więcej zrobię, ale jako, że uwielbiam spać, kładziemy się dosyć wcześnie. Czasem 22 a ja już smacznie śpię.

2. W lipcu minie dwa lata od kiedy nie jem mięsa. Czuję się z tym fantastycznie i właśnie na drugą rocznicę planuję post z moimi przemyśleniami i pysznymi wege przepisami.

3. Kiedyś nienawidziłam sprzątać. Wynikało to z tego, że miałam za dużo rzeczy i nie potrafiłam sprzątać. Teraz lubię tę czynność, są oczywiście miejsca które wolę żeby Narzeczony się wykazał i posprzątał. To sprzątanie nie jest dla mnie rodzajem traumy. Może post o tym jak polubić sprzątanie? ;)

4. Uwielbiam wszelkiego rodzaju notesy, notesiki, kolorowe długopisy, samoprzylepne karteczki. Najwięcej czasu w sklepie spędzam na dziale papierniczym.

5. Kocham oczywiście koty (szczególnie moją kiciastą wredotkę), ale również żyrafy. Wiąże się to z taką historią kiedy byłam mała, miałam kilka lat. Pojechałam z rodzicami do zoo i rodzice żeby mnie zachęcić, opowiadali co zobaczymy i wymieniali zwierzęta ,,będą słoniki, żyrafki, małpki....". Kiedy wyszliśmy rodzice zapytali się mnie jakie zwierzęta widziałam, to zamiast wymieniać, to z wielkim przytupem i fochem powiedziałam ,,nie było żyrafy!" ;) i tak zostało, że uwielbiam żyrafy. Mam piórnik żyrafę, etui na telefon, brelok do kluczy, piżamę a nawet bluzę z uszami ;)

6. W rodzinnym gronie jestem specjalistką od składania mebli, szczególnie z Ikei. Ach te szwedzkie systemy ;)

7. Jestem jedynaczką i wydaje mi się, że dzięki temu umiem zająć się sama sobą już od najmłodszych lat. Teraz nie przeszkadza mi, być samą np. w domu. Ale jednocześnie lubię przebywać wokół ludzi, chociaż w weekend najchętniej zostaję w domu z Narzeczonym i robimy maraton Teorii wielkiego podrywu koniecznie z popcornem.

8. Uwielbiam koncerty. Zobaczyć i usłyszeć ulubionych wykonawców na żywo to jest moc. Żaden filmik czy płyta nie odda tych emocji. Byłam na Deep Purple, Lynyrd Skynyrd, Skillet, Danny Bryant, Dżem i na moim ukochanym Nickelback, na który jadę drugi raz we wrześniu ;)

9. Płakałam na chyba wszystkich filmach jakie oglądałam, tych animowanych również. Kraina lodu, Wall E, Moje wielkie greckie wesele 2, a na Coco Chanel lub Za wszelką cenę ryczałam z Mamą.

10. Kocham muzykę, bez niej nie mogłabym żyć. Uwielbiam głównie rock (ponieważ jestem wychowana na muzyce rockowej. W domu zawsze słuchało się Deep Purple, The Rolling Stones, Free czy Whitesnake) ale lubię też pop, blues, jazz, a nawet country. Jedynej ,,muzyki" której nienawidzę to disco polo. Kiedy zaczyna lecieć disco polo od razu przełączam kanał a na imprezie schodzę z parkietu.

11. Oglądam filmy albo z napisami (polskimi lub angielskimi) albo bez, Nie znoszę lektora, zagłusza mi cały film i nie potrafię się skupić. Nie rozumiem dubbingowania takich filmów jak Harry Potter, dubbing tylko w filmach animowanych. Król Julian rządzi ;)

12. Uwielbiam polować w ciucholandach. Niedawno zamknęli mój ulubiony i autentycznie zrobiło mi się smutno z tego powodu. 3/4 moich ubrań pochodzi z ciucholandu i nie wstydzę się tego. Uwielbiam potem szukać w Internecie ile co kosztowało w regularnej cenie. Ostatnio kupiłam sweter 100% bawełny za 3 lub 5 złotych, a na stronie firmy Lindex możecie go kupić za ponad 100 złotych!

13. Numer 13 nie jest dla mnie pechowy. 13stego mamy rocznice. A niedawno 13stego w piątek miałam bardzo udany dzień ;)

14. Uwielbiam seriale i filmy akcji sensacyjne, coś się dzieje, zbrodnia, śledztwo i te sprawy. Z polskich seriali oglądam tylko Singielkę, nie ma zbrodni ani policyjnych klimatów, ale jak na polski serial jest bardzo sympatyczny. Pozostałe seriale są angielskojęzyczne.

15. Mam wysoką wadę wzroku. Kiedy ktoś mówi, że jest ślepy bo ma -2 lub -4 nie robi to na mnie wrażenia. Mam -10 i bez okularów lub soczewek kontaktowych nie wyjdę z domu.

16. Z Moim Narzeczonym chodziłam do klasy do gimnazjum, więc znamy się bardzo długo. Nigdy nie wiecie czy kolega z klasy nie będzie Tym Jedynym ;)

17. Uwielbiam tańczyć (dlatego zumba jest moim ulubionym sposobem na aktywność fizyczną). Od malucha do gimnazjum tańczyłam w różnych zespołach, zdobywaliśmy nagrody a nawet reprezentowałam kraj za granicą.

18. Mam pamięć ruchową. Mimo, że nie chodzę na zajęcia zumby ponad rok, to kiedy słyszę piosenkę z zajęć pamiętam układ taneczny i bez problemu go zatańczę.

19. Mój dzwonek w telefonie od ponad 5 lat jest taki sam. Motyw serialu Hawaii Five-O ;)

20. Umiem czytać mapy :) (podobno jak na kobietę to wybitna umiejętność).

21. Uszy mnie bolą jak ktoś mówi niepoprawnie ,,włanczać", ,,szłem" itp.

22. Zawsze wygrywałam konkursy ortograficzne i kiedy coś czytam i znajdę błąd ortograficzny, nie mogę się skupić i szlag mnie trafia, że tyle ludzi robi błędy. ,,Z kont?", ,,Z kąt?" brrrr... (chodzi o skąd)

23. Nie umiem tabliczki mnożenia. Nie ma się czym chwalić, ale to nie na moją głowę. Próbowałam tyle lat i bez skutku. Na matematyce robiłam zadania po swojemu, wynik wychodził prawidłowy, ale rozwiązywałam je bardziej na logikę.

24. Miałam przekłute uszy w wieku 17 lat ;)

25. Byłam w Paryżu 2 razy, ale chciałabym pojechać tam jeszcze raz, nie z zorganizowaną wycieczką tylko z Narzeczonym, na spokojnie spacerować po Polach Elizejskich. Przypomniało mi się, że mam jeszcze zachowany paragon z Sephory właśnie z Pól Elizejskich gdzie kupiłam 2 błyszczyki i kosmetyczkę i zapłaciłam za to wszystko 3 euro. Kosmetyczkę mam do teraz.

26. Dogadam się po angielsku, francusku i rozumiem dużo hiszpańskiego. Ostatnio zaczepiły mnie hiszpańskie studentki medycyny z Erasmusa, jedna z nich mówiła po angielsku, dwie tylko hiszpański i się dogadałam ;)

27. Mój nick Princesa Martita to wynik mojej absolutnej fascynacji językiem hiszpańskim kilka lat temu. Słuchałam meksykańskiego zespołu RBD i nawet udzielałam się na forum związanym z tym zespołem. Pisałam fikcyjne opowiadania i podczas zakładanie konta na portalu potrzebowałam nick i chciałam żeby brzmiał hiszpańsko. Princesa oznacza księżniczka a Martita to zdrobnienie od Marta czyli Martusia. Myślałam nawet ostatnio nad zmianą, ale za bardzo się przyzwyczaiłam.



xoxo Marta
DOMOWE SPA

DOMOWE SPA

Jakiś czas temu pisałam Wam moje sposoby na odstresowanie się i jednym ze sposobów było domowe SPA. Nie każdy ma czas, możliwości i środki, że pojechać na weekend do pięciogwiazdkowego hotelu. Wspaniały relaks możemy sobie zafundować w naszym domowym zaciszu.


Jak to zrobić?

Porządek. Jeżeli masz stertę ubrań do złożenia, uporządkuj ją, bo nie będziesz mogła się zrelaksować i odprężyć. Posprzątaj dom, nie muszą to być od razu generalne porządki, ale żeby było czysto i aby nie denerwowały Cię naczynia w zlewie.

Zapach. Nie muszą to być woski znanej firmy czy zapachowe świeczki za 50zł. Liczy się odpowiedni nastrój i przyjemny zapach.

Muzyka. Jeżeli masz czas i ochotę włącz odpowiednia muzykę, coś co będzie dopasowane do Twojego nastroju.

Nastawienie. To Twój czas, spróbuj się wyciszyć i skupić tylko na sobie. Nie myśl o pracy, wrednym szefie, czy jakichkolwiek problemach. Uśmiechnij się do siebie w lustrze.

Kąpiel. Wiadomo, nie każdy ma wannę i czas, żeby siedzieć w niej godzinami, ale jeżeli przeznaczyłaś dużo czasu weź kąpiel z pianą, bąbelkami. A jeżeli nie lubisz przebywać w wannie tak jak ja, weź prysznic. Zrób peeling ciała, obojętnie czy kupiony w drogerii, czy zrobiony z kawy, możesz użyć rękawicę złuszczającą lub szczotkę. Jeżeli masz ochotę i czas wykonaj depilację.

Włosy. Umyj je i nałóż maskę.

Ciało. Nałóż nawilżający, odżywczy lub regenerujący (najlepiej wszystko w jednym) balsam, wmasuj go w ciało. Pamiętaj o dekolcie i szyi!

Wygodne ubranie. Załóż ulubioną piżamę lub wygodny dres, coś co lubisz. Może lubisz elegancką satynową koszulę nocną? A może bawełnianą piżamkę w koty?

Twarz. Zrób peeling, najlepiej drobnoziarnisty lub enzymatyczny. Potem nałóż maskę wg potrzeb Twojej cery. Jeżeli masz czas, zrób hennę brwi oraz ich regulację.

Przekąska. Kiedy składniki maski działają na Twojej twarzy, zrób sobie coś lekkiego do jedzenia. Napij się ulubionej herbaty w ulubionym kubku lub filiżance. Po odpowiednim czasie zmyj maskę (czas trzymania maski jest zawsze napisany na opakowaniu), nałóż krem pod oczy oraz krem do twarzy na noc.

Rozrywka. Nałóż krem do stóp i jeżeli nie będzie Ci za ciepło nałóż skarpetki. Obejrzyj film, może masz zaległe odcinki ukochanego serialu? A może jest książka, którą chcesz przeczytać, ale nie masz kiedy? Zacznij czytać teraz.

Ostatnie przyjemności. Przed pójściem spać posmaruj usta balsamem. Wmasuj sporą ilość kremu do rąk i nałóż bawełniane rękawiczki.

Dobranoc!

Jak często robicie domowe SPA?

Xoxo Marta
KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO DAVID ALLEN ,,GETTING THINGS DONE"

KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO DAVID ALLEN ,,GETTING THINGS DONE"

Książka o której słyszał prawie każdy ,,Getting things done czyli sztuka bezstresowej efektywności” autorstwa David’a Allen’a jest jedną z najbardziej popularnych i promowanych książek z działu organizacji i zarządzaniu czasem.


Czy faktycznie książka jest przeznaczona dla każdego? Czy i czego się z niej nauczyłam?

Przez przypadek wypożyczyłam dwie te same książki w różnych bibliotekach, myślałam że to druga część lub po prostu inna książka tego autora.

Jedną zostawiłam sobie a drugą pożyczyłam Mamie. W ogóle nie rozmawiałyśmy o tej książce, nawet nie wiedziałam, że Mama ją przeczytała, aż do momentu kiedy ją pakowała do torebki żeby oddać do biblioteki.

Nie mówiłam Mamie swojej opinii na temat tej książki, chciałam najpierw poznać jej zdanie i sprawdzić czy myślimy podobnie.
Oj tak, obie nie przeczytałyśmy jej do końca, połowę książki obie czytałyśmy tylko nagłówki.

Książka dla każdego?

Niekoniecznie. Nie znajdziecie tam porad jak zorganizować sobie czas. Po prostu. Jedyne co, nie tyle się nauczyłam, ale utrwaliłam, to stosowanie metody 2 minut. Czynność która zajmie nam dwie minuty należy zrobić od razu.

To co opisuje autor, mam wrażenie że nie jest na polskie warunki. Jak dużo i czy w ogóle są polskie firmy zatrudniające tylu pracowników, gdzie menedżer ma pod sobą np. 2 tysiące osób? Albo rada, że koniecznie trzeba mieć metkownice. Ile z nas ma takie urządzenie? I czy jakikolwiek wysoko postawiony kierownik czy menedżer będzie metkował teczki? Od tego ma pracowników, sekretarkę i asystentów.

Byłam przekonana, że książka jest o organizacji czasu, wykonywaniu zadań oraz radzeniu sobie z licznymi obowiązkami w naszym życiu.

W książce jest bardzo dużo powtórzeń, miałam wrażenie że to samo czytałam kilka stron wcześniej, przez co miałam wrażenie że jest napisana bardzo chaotycznie. Na pewno nie jest to lekki typowy poradnik o zarządzaniu czasem i wykonywaniu zadań dla każdego.

Bardzo chciałam przeczytać tę książkę do której zachęciły mnie pozytywne opinie i cieszyłam się, że jest dostępna z jednej z bibliotek, do której specjalnie pojechałam na drugi koniec miasta.

Dużo więcej o organizacji czasu dowiaduję się z blogów, Internetu czy po prostu z własnego doświadczenia (metodą prób i błędów).

Czytałyście tę książkę? Jakie są Wasze wrażenia?

xoxo Marta
MOJE SPOSOBY NA ODSTRESOWANIE SIĘ

MOJE SPOSOBY NA ODSTRESOWANIE SIĘ

Żyjemy w czasach gdzie stres jest na porządku dziennym, tak naprawdę każdy ma stresującą pracę i na pewno nie pomaga to, że nie da się stresu uniknąć. Ciągle pracujemy i trudno jest wygospodarować dla siebie kilka minut aby odpocząć i się odstresować.


Przedstawię Wam moje sposoby na odstresowanie się:

KSIĄŻKA

Czytanie książek od zawsze było moim sposobem ucieczki od stresu, skupiam się na akcji książki i przygodach bohaterów. Kiedy czytam wyobrażam sobie jakbym była w tej powieści jako osoba trzecia i z bliska obserwowała osoby.


FILM/SERIAL

Podobnie jak w książkach skupiam się na akcji filmu czy serialu, najczęściej wybieram komedie romantyczne, a jeżeli chodzi o serial to wybieram ,,Singielkę” którą można bezpłatnie oglądać na TVN player.

AKTYWNOŚĆ FIZYCZNA

Niektórzy kiedy są zestresowani potrzebują to wykrzyczeć, są ,,nabuzowani”, pełni energii, w takim przypadku idealna będzie zumba. Z kolei osoby które wolą się uspokoić mogą wybrać np. jogę.

KOLOROWANKI

Nic dziwnego, że są coraz popularniejsze i są traktowane jako antystresowa terapia dla dorosłych. Nie wiem co w tym jest, ale faktycznie, kolorując zapominam o wszystkim. Skupiam się na wzorze do pokolorowania i kolorze kredek. Kolorowanki można kupić w salonach prasowych, kioskach a także można wydrukować z Internetu. Ostatnio pojawiają się również w Biedronce.



SPACER

Nawet krótka przechadzka pomoże nam się zrelaksować. Jeżeli macie psa, zabierzcie go na długi spacer, piesek na pewno się ucieszy, a Wy pooddychacie świeżym powietrzem i nawet na chwilę zapomnicie o stresie.

MEDYTACJA

Rada rodem z buddyzmu, ale działa. Oddychajcie głęboko, skupcie się wyłącznie na oddechu. Kiedyś zignorowałabym taką poradę, ale teraz bardzo często po prostu siadam niekoniecznie na podłodze w otoczeniu kadzidełek i hinduskiego wystroju, ale siedząc na kanapie wystarczy pooddychać. Nie ma to żadnego podtekstu religijnego.



DOMOWE SPA

Kąpiel z bąbelkami i maseczki na twarz, która z nas tego nie lubi? ;)

Inne sposoby

A może relaksuje Cie gotowanie lub pieczenie babeczek? A może odpręża Cię robienie szalika na drutach? Malowanie, rysowanie?

Umilacze relaksu

*woski zapachowe
*świeczki
*muzyka lub dźwięki relaksujące:

Odkryłam, że nie tylko uspokajająco ale także produktywnie wpływa na mnie odgłos deszczu i burzy oraz szum morza.


Jakie są wasze sposoby na odstresowanie się?

xoxo Marta
Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger