2 LATA NA DIECIE WEGETARIAŃSKIEJ

2 LATA NA DIECIE WEGETARIAŃSKIEJ

W lipcu 2014 roku zrobiłam eksperyment i planowałam przez miesiąc nie jeść mięsa i zobaczyć co się stanie. Czy będę zmęczona, bezsilna i ciągle głodna?






Wręcz przeciwnie, czułam się fantastycznie fizycznie i psychicznie i tak jest do teraz. Minęły właśnie dwa lata od kiedy nie jem mięsa. Nie nazywam się wegetarianką, ponieważ zrezygnowałam z mięsa z przyczyn powiedzmy zdrowotnych. Po zjedzeniu mięsa miałam wieczne rewolucje żołądkowe, tabletki na trawienie czy krople żołądkowe były niestety codziennością.


W moim przypadku było mi całkiem łatwo zrezygnować z mięsa właśnie przez złe samopoczucie i kłopoty z żołądkiem, ale także moja dwie Szwagierki są wegetariankami (jedna od 10 lat a druga od 12 lat) i podczas Świąt zawsze chętnie próbowałam ich wegetariańskiego jedzenia. Jeszcze jedząc mięso trochę eksperymentowałam i gotowałam potrawy w wersji wege.

Po dwóch latach nie odczuwam żadnych negatywnych skutków no może oprócz okrojonego menu w niektórych miejscach, ale coraz więcej pojawia się knajp nie tylko wegetariańskich a nawet wegańskich. Na weganizm przejść nie planuję, ale czasami nieświadomie zrobię wegański obiad. Np. wczoraj zrobiłam ,,makaron” z cukinii w sosie pomidorowym z czosnkiem. Było przepyszne!

Dzięki temu że nie jem mięsa, no dobra odkąd jestem wegetarianką, bardziej eksperymentuję w kuchni i nie chodzi o gotowanie godzinami z trudno dostępnych i bardzo drogich składników, ale np. kotlety z kalafiora lub zielonego groszku.

Co więcej? Nie mam żadnych problemów z trawieniem, żadnych rewolucji żołądkowych, jestem najedzona i mam mnóstwo energii. Mam bardzo dobre wyniki morfologii, a jeżeli chodzi o suplementację to biorę zestaw witamin, które zalecił mi … okulista, ze względu na silną dawką luteiny.

Czy żałuję że przeszłam na wegetarianizm? Absolutnie. Czy żałuję, że zrobiłam to tak późno? Hmmm... nie do końca, ponieważ wydaje mi się, że do takich decyzji należy po prostu dojrzeć.

Nikogo do niczego nie namawiam, mój Mężczyzna je mięso codziennie i nie wyobraża sobie go nie jeść. Ale to że zrezygnowałam z mięsa nie było to dla niego szokiem lub dziwną sytuacją, ponieważ obie siostry są wegetariankami dosyć długo.

Nie jestem wege terrorystką i nie zaglądam nikomu w talerz, kto chce niech je, jego sprawa. Co więcej, nigdy żadna z moich Szwagierek mnie nie namawiała w żaden sposób, sama zdecydowałam o eksperymencie i kiedy moja Teściowa podała mi na grilu talerz z kiełbasą i karkówką, grzecznie odmówiłam, wtedy moja Szwagierka po raz pierwszy wspomniała o ty ,,Nie namawiaj, niech zobaczy jak to jest po jasnej stronie mocy” ;)

Tym postem chciałam udowodnić że można i że wege jedzenie wygląda i jest przepyszne.








xoxo Marta
KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO: ,,TAJNIKI MAKIJAŻU"  RED LIPSTICK MONSTER

KĄCIK MOLA KSIĄŻKOWEGO: ,,TAJNIKI MAKIJAŻU" RED LIPSTICK MONSTER



Dzisiaj z serii kącika mola książkowego recenzja książki Ewy Grzelakowskiej – Kostoglu znanej szerzej jako Red Lipstick Monster ,,Tajniki makijażu".



Oglądam filmy Ewy od dawna i uwielbiam ją za kreatywność, naturalność i za umiejętność przekazywania wiedzy.

Książka jest skierowana do osób początkujących i średnio zaawansowanych, natomiast uważam, że tylko osoby bardzo początkujące mogą z niej skorzystać. Jeżeli interesujecie się tematyką makijażu i ,,siedzicie" w tym temacie niestety nie dowiecie się z niej nic nowego. Ja co nie co wiem o makijażu i spodziewałam się, że ta książka będzie swego rodzaju utrwaleniem i przypomnieniem wiedzy i się nie zawiodłam.

Czytałam kilka negatywnych opinii, że jest za dużo zdjęć i mało treści. Jak nauczyć się makijażu? Tylko poprzez praktykę i według mnie zdjęcia oraz pokazane na nich triki są oczywiste i nie potrzebujące wyjaśnienia w postaci tekstu. Zdjęcia są piękne i bardzo dopracowane, zresztą jak cała książka.

Książka ta nie jest uzupełnieniem poza kanał Ewy na youtube, ale zebraniem większości filmów w posegregowaną i spójną całość.

Podoba mi się to, że Ewa jest główną modelką, wydaje mi się że to jeszcze bardziej przybliża ją do czytelnika (czytelniczki).



Co nowego się dowiedziałam z książki?

*aby bardziej utrwalić makijaż twarzy, najpierw nakładam puder puszkiem w strefie T a dopiero później pędzlem

*w końcu nauczyłam się odpowiednio nakładać i blendować cienie do powiek oraz wykonywać podstawowy makijaż oka. Niby nic, niby każdy wie, ale jednak nie każdy malując się czuje się pewnie tego co robi

*po przeczytaniu ,,Tajników makijażu” powróciłam do malowania kreski i kiedyś rysowałam ją codziennie to dopiero teraz wydaje mi się, że wychodzi dużo lepiej i jestem pewniejsza w ruchach pędzelkiem

*mimo, że głównie noszę soczewki a okulary bardzo sporadycznie to z chęcią przeczytałam dział ,,makijażowe triki dla okularnic”, chodzi nie tylko o makijaż oka, ale także o podkreślenie brwi i ust, które również jest ważne i bardzo dobrze współgra z okularami

*podkreślam brwi od dawna, ale zawsze miałam problem ze zbyt mocnym im podkreśleniem, co skutkowało, że wyglądam na złą i wredną. Natomiast teraz kieruję się metoda Ewy czyli rysuję dolną linię brwi, następnie wypełniam resztę brwi i na koniec je przeczesuję. Niby nic a jednak moje brwi wyglądają dużo lepiej



,,Niczego nie musisz – możesz wszystko"


Ewa tłumaczy podstawy makijażu, jak powinien wyglądać krok po kroku, ale jednocześnie nic nie nakazuje. Makijaż to zabawa.

Podsumowując, książka jest dla początkującej amatorki makijażu lub dla miłośniczki makijażu, które chce mieć małe kompendium wiedzy makijażowej w postaci pięknie wydanej i oprawionej książki.

xoxo Marta
Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger