KOSMETYKI CRUELTY FREE I CZEGO ŻAŁUJĘ?

Na przełomie października i listopada zupełnym przypadkiem, czyli jak to zazwyczaj bywa natknęłam się na pojęcie cruelty free.
Co ono oznacza? Produkty nie testowane na zwierzętach. Kiedyś spotkałam się z tym pojęciem, ale dopiero teraz uświadomiłam sobie co to faktycznie oznacza. Od zawsze lubiłam kosmetyki, jestem w rodzinie od tego specjalistką. Ale nigdy nie przyszło mi do głowy, że kosmetyki które stosuję codziennie od kilku lat są testowane na zwierzętach.



Jak to się zaczęło?

Od jakiegoś czasu subskrybuję niesamowicie pozytywną dziewczynę Sarah Nourse która prowadzi kanał razem z mężem. Trafiłam na jej kanał poszukując na youtubie filmików o minimalistycznych ,,kolekcjach" kosmetyków kolorowych.

Oglądam film Sarah o jej kosmetykach kolorowych, po czym ona mówi że sprawdzi wszystkie firmy czy są one cruelty free i jak tylko firma okazała się, że testuje, kosmetyk szedł do śmieci!

Dzięki tamtemu filmikowi zaczęłam się bardzo interesować kosmetykami i produktami nie testowanymi na zwierzętach. Trafiłam na stronę PETA oraz na blog Kocie Uszy. W zakładce lista zobaczycie całe listy firm które testują, nie testują, są niepewne oraz firmy które nie odpisują na wiadomości.

Dla mnie oraz mojej Mamy, która również od zawsze interesuje się kosmetykami i perfumami największym zaskoczeniem i szokiem jest fakt, ze firma Yves Rocher testuje na zwierzętach!!! Jest to francuska firma która jest znana z ekologicznych kosmetyków, plastikowe opakowania pochodzą z recyclingu a część dochodu ze sprzedaży niektórych kosmetyków jest przeznaczona na sadzenie drzew. Wiecie co?

Jestem zniesmaczona. Po prostu. Promują się na super eko bio firmę a nie przeszkadza im torturowanie zwierząt!

No cóż, jest wiele firm które nie testują na zwierzętach, np. nasza dobra polska Ziaja.

Kiedy zaczęłam czytać czerwoną listę, czyli firm które testują to od tego wszystkiego rozbolała mnie głowa, ale od razu zaczęłam przeglądać moje kosmetyki kolorowe i pielęgnacyjne. Z pielęgnacyjnymi nie było tragedii bo używam większość produktów Ziaja, ale ze wszystkich kosmetyków kolorowych tylko 3 produkty są cruelty free! Systematycznie zaczęłam wymieniać na produkty nie testowane.

Czego żałuję?

Ostatniego szaleństwa na promocji w Rossmannie. Zrobiłam ogromne zapasy kolorówki i teraz leży to nieużywane, bo wszystkie kosmetyki które kupiłam są testowane, a nie chcę już ich używać i teraz zalegają w szafie...

Jakie jest Wasze zdanie? Używacie kosmetyków cruelty free czy nie przywiązujecie do tego uwagi?

xoxo Marta



Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger