ULUBIONE: KWIECIEŃ, MAJ & CZERWIEC 2017. CATRICE, BLOND WŁOSY I BULLET JOURNAL

Nie mogę uwierzyć, że już jest lipiec. Ogólnie czas mija mi bardzo szybko, a ostatnie trzy miesiące minęły wprost błyskawicznie.


Kwiecień można podsumować jednym słowem. Blond! Mimo, że rozjaśniałam już wcześniej włosy pasemkami to chciałam bardziej ,,zaszaleć” i mieć blond na całej długości włosów.



W maju mieliśmy mini maraton ślubno-weselny, dwa wesela tydzień po tygodniu. Był to bardzo intensywny czas.

Czerwiec to małe zakupy w IKEA i czas wyprzedaży. Nie pamiętam kiedy ostatnio kupiłam tyle rzeczy na wyprzedaży. Nie ulegam już kompulsywnym zakupom i szaleństwu wyprzedaży, każdy z zakupów był przemyślany. Zawsze sprawdzam na metce skład ubrań i jak ognia unikam poliestru! Natomiast bawełnie i wiskozie mówię: tak!

A koniec czerwca to zepsuty laptop. Znowu…

KOSMETYCZNIE

Przez te trzy miesiące utwierdziłam się w przekonaniu, że moim ulubionym podkładem jest Catrice HD liquid coverage foundation. Mimo, że to nie było miłość od pierwszego użycia, musieliśmy się bardziej zaprzyjaźnić i dopiero po jakimś czasie polubiliśmy się, nawet bardzo. Nie ciemnieje na twarzy, idealnie się nakłada (najlepsza aplikacja to gąbeczka do podkładu typu beauty blender) ma bardzo dobre krycie, które można stopniowo budować. Z transparentnym i wodoodpornym pudrem Catrice Prime&Fine tworzą duet idealny.


Kolejnym produktem również Catrice, który mnie zachwycił jest bronzer Prime&fine professional contouring. Ma idealny chłodny kolor brązu, bez pomarańczowego odcienia. Bardzo dobrze rozciera się go na twarzy i nie pozostawia plam na skórze.



Miłym kosmetycznym zaskoczeniem są pomadki z firmy Bell. Kupiłam je w Biedronce. Pomadki Ms. Perfect mają kremową konsystencję, są kryjące i mają piękne kolory. Ostatnio najczęściej używam w kolorze 03.



Mam bardzo jasna karnację i raz na jakiś czas używam samoopalacza, aby moja skóra nabrała zdrowego brązowego kolorytu. Wcześniej używałam samoopalacza z firmy St Moriz, zamawiałam go online, ale wolałam jednak kupić coś na miejscu. W Hebe kupiłam samoopalacz i rękawicę firmy Sunkissed. Nawet nie wprawiona osoba jak ja poradzi sobie z łatwością. Aplikacja jest bardzo łatwa ze względu na konsystencję pianki, ale również na jej zabarwienie brązowo-zielonkawe, dzięki czemu wiem gdzie już nałożyłam kosmetyk. Ważny jest jego zapach. Po prostu nie śmierdzi! Jest wyczuwalny, ale jest on dosyć delikatny i w niczym nie przypomina ostrego i charakterystycznego zapachu samoopalacza.


W ciągu tych trzech miesięcy na moich paznokciach gościły oczywiście hybrydy. Najczęściej wybierałam firmy NeoNail. Planuję oddzielny post o nich ulubionych kolorach lakierów hybrydowych.


Mimo, że większość moich lakierów to Semilac, to za każdym razem jak nałożę Semilaca to ciągle coś odpryskuje lub odpada płatami. Może to kwestia bazy z innej firmy czy czegoś innego, jednak nie kupuję już Semilaca, wydaje mi się, że lakiery NeoNail są dużo bardziej trwałe i kryjące.


NIEKOSMETYCZNIE

Od jakiegoś czasu moją ulubioną formą organizacji i planowania czasu jest Bullet Journal (na pewno napisze o tym oddzielny post).
BuJo prowadziłam najpierw w zwykłym zeszycie w kratkę, później w kropki w formacie A5, ale nie ukrywam, że był0 mi po prostu ciężko w torebce. Później miałam mały notes do torebki, a większy A5 w domu, ale nie ukrywam, że prowadzenie dwóch plannerów było niewygodne.

Zawsze kiedy jestem w TK Maxx zaglądam na dział papierniczy, ostatnio kupiłam tam notes firmy Moleskine na dziale wyprzedaży za 18 złotych. Jest mały, poręczny, w kratkę (nie lubię linii), w gładką różową okładkę. Teraz mój bullet journal mam zawsze przy sobie, mieści się nawet do najmniejszej torebki.



xoxo Marta


Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger