HISTORIA RÓŻOWEGO BIURKA. MOJE MIEJSCE DOWODZENIA

Pod koniec czerwca mój laptop odmówił posłuszeństwa. Może pominę wstydliwy fakt, że ja mu w tym pomogłam. Niestety gwarancja nie została uznana i trzeba była kupić nowy komputer. Miałam opory, aby kupić kolejnego laptopa (zbyt wysokie ryzyko zalania płyty głównej!), z kolei komputer stacjonarny zajmuje sporo miejsca, którego i tak jest mało w naszym mieszkaniu.


Po kilku wizytach w sklepach i kiepskiej ofercie laptopów, zdecydowałam się na komputer all-in-one, czyli komputer stacjonarny działający na zasadach laptopa, z tym, że wszystkie części są za ekranem wbudowane w monitor. Klawiatura i myszka są oddzielnie, w razie przypadkowego wylania czegokolwiek, klawiaturze nic się nie stanie i płyta główna będzie bezpieczna.


Kilkoma kliknięciami zamówiłam komputer, ale nadal nie wiedziałam gdzie będzie stał!
W poszukiwaniu inspiracji w Internecie pomyślałam, że najlepszym rozwiązaniem będzie biurko - półka.
Przy okazji zakupów jednym z francuskich marketów, Mój Mężczyzna zauważył biurko. Miało wymiary idealnie pasujące do miejsca w mieszkaniu, gdzie chciałam zainstalować biurko – półkę. Było to ostatnie biurko z wystawy i na dodatek było różowe!


Kiedy je przywieźliśmy zaczęłam urządzać swoje mini biuro. Już wcześniej na ścianie wisiała tablica magnetyczna z Pepco, którą zostawiłam na miejscu. A obok koniecznie chciałam mieć plakat ,,Biurko szefowej” oczywiście z bloga Magdy My Pink Plum.
Poszukując gwoździa w czeluściach szafy znalazłam czarną półkę z Ikea, kupioną dawno temu na wyprzedaży. Przymierzyłam czy będzie pasować i czy zmieści się nad biurkiem. I wiecie co?
Jest idealnie.

Na półce w niewielkiej czarnej kosmetyczce trzymam kabel, aby podłączyć telefon do komputera, słuchawki, pendrive i karty pamięci do aparatu. Obok stoi biały świecznik z Ikei w którym mam moją kolekcję cienkopisów Stabilo i Rystor. Z brzegu stoją dwa notesy. W jasnoróżowym z Tigera prowadzę bullet journal dotyczący blogów, kanału na youtube i wszelkich social media. Ciemnoróżowy notes Moleskine to mój codzienny bullet journal, który mam zawsze przy sobie w torebce. Kiedy wracam do domu wyjmuję go z torebki i trzymam na półce. Jest tam też miejsce na piórnik z Empiku. Za monitorem stoi lampka ledowa z Ikea. Podkładkę pod mysz kupiłam na Veganmanii, ale możecie kupić ją też tutaj.



Niewielkim kosztem stworzyłam swoje miejsce do pracy, moje centrum dowodzenia, które jest niesamowicie kobiece i takie… moje!

xoxo Marta


Copyright © 2014 PrincesaMartita , Blogger